1|Riders on the storm|Riders on the storm|Into this house we' re|Ito this house we' re t|Like a dog without a bo|An actor out on loan|Riders on the storm||There' s a killer on th|His brain is sguirming|Take a long holiday|Let your children play|If you give this man a|Sweet family will die|Killer on the road||Girl you gotta love you|Girl you gotta love you|Take him by the hand|Make him understand|the world on you depend|Our life will never end|Gotta love your men||Riders on the storm...||Riders on the storm|Riders on the storm|Riders on the storm|Riders on the storm|
R|Ludzie dbaja o siebie,|Ludzie dbaja o siebie s|Uwazaja na siebie i chu|Nosza cieple skarpety i|Zazywaja mikstury,wybi|By oddychac pelnymi plu|Zabijaja kurczaki,spor|I wzmacniaja swoj watly|Ludzie dbaja o siebie..||2|A tu lata mijaja,a ci|Gory,kury,mikstury et|Lecz rzecz dziwna tym n|Choc to nie brzmi przyj|Coraz gdzies czlowiek u|Inni wzrokiem go mierza|Czasem ktorys z nich we|Szepcza do siebie w sie|" Jozek popatrz na Heni|A jaki zadbany"||3|Ludzie dbaja....|Tak tez lata mijaja ...|A potem po pogrzebie zn|Ten sam cykl widac znow|Ludzie dbaja o siebie,|Ludzie dbaja o siebie d|Ludzie dbaja...
1|Nocami w gwiazdy spogla|Ze jutro moze odejdzies|Lecz wiem co zrobie zas|I juz mam spokoj,i juz||R|Bo nie zapomnisz mnie|Gdy moja piosenke spami|W melodii jest sila zak|I czar,i moc||A gdy zapomnisz mnie|Piosenk uslyszysz te rz|I tesknic juz bedziesz|Co dzien,co noc||2|Piosenka zapachnie jak|Piosenka wycisnie Ci lz|Wspomnienia,wspomnieni||R|Juz nie zapomnisz mnie|Piosenka Ci nie da zapo|I tesknic juz bedziesz 
1|Z wielu piecow jadlo si|Bo od lat przygladam si|Nieraz rano zabolal mni|I mowili zmiana klimatu||Czasem trafil sie wielk|Albo feta proletariatu|Czasem podroz najlepszy|Czesciej szare drogi po||R|Ale to juz bylo i nie w|I choc tyle sie zdarzyl|To do przodu wciaz wyry|Ale to juz bylo,zniklo|Choc w papierach lat pr|To naprawde wciaz jeste||2|Na regale kolekcja plyt|I wywiadow pelne gazety|Za oknami kolejny swit|I w sypialni dzieci odd|One leca droga do gwiaz|Przez niebieski ocean n|Ale przeciez za jakis c|Beda mogly same zaspiew||R|Ale to juz bylo i nie w|I choc tyle sie zdarzyl|To do przodu wciaz wyry|Ale to juz bylo,zniklo|Choc w papierach lat pr|To naprawde wciaz jeste|
1|Siedem dziewczat z Alba|Dzis pozostal mi po tob|Mialas wtedy 17 lat,dz|w Augustowie pierwszy r|A na imie mialas wlasni|Piekne imie,musisz prz|Zabieralem cie co dzien|Bys miloscia swoja upaj|Minal dzionek,slonce z|I fregaty kontur ukryl|Na fregacie bylismy zno|A na brzegu ktos nucil||Juz od dawna ciebie nie|Tak mi smutno jest bez|Lecz mysle,ze kiedys s|W Augustowie,tam w nad|Te wspomnienia w mej pa|I na zawsze schowam w s|Bo jestem,Beatko,zako|Pragne z toba jeszcze s|Bo jestem,Beatko,zako|Pragne z toba jeszcze s|
1|Wysol ja se loncke kosi|Przyszlo ku mnie z jago|Nazbieralam jagod dzban|Dom ci jagod ze dzbanec||R|Bo jo Cie kochom (x4)|Bo jo Cie kochom (x4)||2|Wysol ja se loncke kosic|Przyszlo ku mnie z jagodami|dziewce jak milo...
1|Na lakach kaczence|A na niebie wiatr|A my na wojence|Ogladamy swiat||R|Na laki wrocimy|Tylko zalatwimy|Pare waznych spraw|Moze nie ci sami|Wrocimy do mamy|I do szkolnych law||2|Deszcze niespokojne|Potargaly sad|A my na tej wojnie|Ladnych pare lat||R|Do domu wrocimy|Wrocimy piecu napalimy|Nakarmimy psa|Przed noca zdazymy|Tylko zwyciezymy|A to wazna gra||3|Na niebie obloki|Po wsiach pelno bzu|Gdziez ten swiat daleki|Pelen dobrych snow!||R|Powrocimy wierni,|My,czterej pancerni,|"Rudy" i nasz pies..|My,czterej pancerni,|Powrocimy wierni,
1|Gdybym mial gitare,|To bym na niej gral.||Opowiedzialbym o swej m|ktora przezylem sam (x2||R|A wszystko te czarne oc|Gdybym ja je mial,||Za te czarne cudne ocze|Serce,dusze bym dal (x||2|Fajki ja nie pale.|Wodki nie pije,||Ale sam z zalu,zalu wi|Ledwie co zyje (x2)||R|A wszystko te czarne oc||3|Ludzie mowia - glupi,|Po co on ja bral.||Po co to dziewcze czarn|Mocno pokochal (x2)||R
1|Goralu,czy ci nie zal|Odchodzic od stron ojcz|Swierkowych lasow i hal|I tych potokow srebrzys||R|Goralu,czy ci nie zal?|Goralu,wracaj do hal (||2|A goral na gory spozier|I lzy rekawem ociera.|Bo gory porzucic dzis t|Dla chleba,panie dla c||R|Goralu,czy ci nie zal.||3|Goralu,wroc sie do hal|W chatach zostali ojcow|Gdy pojdziesz do nich h|Coz z nimi bedzie,kto||R|Goralu,czy ci nie zal.||4|A goral jak dziecko pla|Moze juz ich nie zobacz|I starych porzucic trze|Dla chleba,panie,dla||R|Goralu,czy ci nie zal.||5|Goralu,zal mi cie,zal|I poszedl z grabkami,z|I poszedl z gor swoich|W gunce struganej szegl||R|Goralu,czy ci nie zal.||6|Lecz zanim lisc opadl z|Powraca goral do chaty;|Na ustach wesolych spie|Trzos w rekach niesie b||R|Goralu,czy ci nie zal.|
1|Hej bystra woda,bystra|Pytalo dziewce o Janick|Hej lesie ciemny,wirsk|Kaj moj Janicek umilony||2|Hej moj Janicku,mily J|Ne chodz po orawskim ch|Ne dosc zes ty juz nagn|Ostan psy dziewcynie ko||3|Hej powiadali,hej powi|Hej,ze Janicka porubal|Hej porubali go Orawian|Hej za lowiecki,za bar||4|Hej mowile ci mily Jani|Ne chodz po orawskim ch|Hej bo cie te orawskie|Dlugie uz han cekali ca||5|He dziwce slocha,hej d|Uz ze Janicka ne obace|U orawskiego zamecku sc|Lezy Janicek porubany|
1|Jada wozy kolorowe tabo|Jada wozy kolorowe wiec|Moze z lisci spadajacyc|Wiatr cygansk,wierny k|Zanim slady wasze mglam|Opowiedzcie mi,cyganie||R|U nas - wiele i niewiel|Bo w sam raz.|U nas czerwien,u nas z|Cien i blask.||U nas blekit u nas fiol|U nas dole i niedole,|Ale zawsze kolorowe jes||La la la la...||2|Jada wozy kolorowe tabo|Ej,Cyganie,jak bym ch|Bede sobie mieszkac kat|Bede sluchac opowiesci|Cieplym wiatrem wam pod|Co mi dacie,zeby juz n||R|Damy wiele i niewiele,|Tak w sam raz,|Damy czerwien,damy zie|Cien i blask||Damy blekit,damy fiole|Damy dole i niedole,|Ale bedzie kolorowo pos||3|No i pojechala z nimi n|Wiatr warkocze jej zapl|I zbierala dzikie trefl|I bywala gdzie rodzily|Dzisiaj juz odjezdza z|I kolory biednym ludzio||R|Wezcie wiele i niewiele|Bo w sam raz.|Komu czerwien,komu zie|Cien i blask?||Komu fiolet,komu bleki|Komu echo tej piosenki,|Nim odejdzie z Cyganami|
1|Komu dzwonia,temu dzwo|Mnie nie dzwoni zaden d|Bo takiemu pijakowi|Jakie zycie taki zgon,|Bo takiemu...||2|Ksiedza do mnie nie wol|Niech nie robi zbednych|Tylko ty mi przyjacielu|Spirytusem glowe skrop,|Tylko...||3|W piwnicy mnie pochowaj|W piwnicy mi kopcie gro|I tam glowe odwracajcie|Tam,gdzie jest od becz|I tam...||4|W jedna reke kielich da|W druga reke wina dzban|A nad grobem zaspiewajc|Umarl pijak,ale Pan,P|A nad...|
1|Choralem dzwonkow dzien|Jeszcze od rosy rzesy m|We mgle turkoce pierwsz|Slonce wyrusza na wlocz||R|Droga pylista,droga po|Jak kolorowej panny kra|Slonce sie wznosi nad s|Bedziemy tanczyc walca|A ja mam swoja gitare|spodnie wytarte i buty|Wiatry niosa mnie||2|Zmokniete swierszcze st|Zuraw sie wsparl o cemb|Wiele nanosi wody jeszc|Wielu sie ludzi z niej||R
1|To nie sa zadne insynua|My wcale nie jestesmy n|Milosc do Polski nigdy|Wiec zaspiewajmy razem:||R|Lwow,lwow odbijemy|Wilno zdobedziemy|Odpoczniemy w leningrad|w kolchozowym stadzie||2|My mlodzi Polacy zrzuca|bagnet na bron,na mosk|Idziemy nie zwazajac na|Niech sie broni czerwon||R|Lwow,lwow odbijemy|Wilno zdobedziemy|Odpoczniemy na granicy|Przy chinskiej stanicy||3|Jak mawial wodz-slonecz|Obnizajac stawki pracy|Nie znajdziesz na syber|tylko obozy pracy||R|Lwow,lwow odbijemy|Wilno zdobedziemy|Odpoczniemy na kamczatc|Przy cieplej herbatce
1|To byl maj,pachniala S|Szalonym zielonym snem|To byl maj,gotowa byla|I noc sie stawala dniem|Juz zapisany bylismy w|Biale koszule na sznurz|Nie wiedzialam,co ze m|Gdy tamta dziewczyne po||R|Malgoska mowia mi,on n|On nie jest wart jednej|Malgoska wroza z kart,|Ej wez go czart,wez go|Malgoska||2|Jesien juz,juz pala li|I pachnie zielony dym|Jesien juz,gdy zajrze|Pytaja mnie,czy jestem|Widzialam nialy slub,i|Nie slyszalam z daleka|Moze rosna im juz piskl|A suknia tej mlodej usz||R|Malgoska...
1|My cyganie co pedzimy z|My cyganie znamy caly s|My cyganie wszystkim gr|A spiewamy sobie tak:||R|Ore,ore szabadabada amo|Hej amore szabadabada|O muriaty,o szogriaty,||2|Kiedy tancze niebo tanc|Kiedy gwizdze,gwizdze|zamkne oczy,liscie wie|Kiedy milkne,milczy sw||R|Ore,ore...||3|Gdy spiewamy,slucha ca|Gdy spiewamy,slucha ka|Niechaj kazdy,z nami s|Niech rozbrzmiewa piosn||R|Ore,ore...||4|Bedzie prosciej,bedzie|Cala radosc damy wam|Bedzie prosciej,bedzie|Gdy zaspiewa kazdy z wa||R
1|Szwedki sa wysokie zgra|Ale za to dosyc chlodne|Trzeba przyznac,atrakc|Ale jakbys czul sie w d||R|Najwiecej witaminy,maj|I to jest prawda,to je|Dziewczecy urok,wdziek|I chyba w calym swiecie|Za jeden usmiech oddalb||2|Sa Francuski,ktore w s|Zdobia twarze w makijaz|Lecz jak czulbys sie na|Gdybys nagle poczul w n||R|Najwiecej witaminy...||3|Niemki czyste,oczywist|Mialbys zawsze wysprzat|Lecz jak czulbys sie w|Gdyby w kuchni ktos prz||R|Najwiecej witaminy...||4|Od Rosjanki chcialem bu|Bardzo mile sa Wegierki|Czeszka tylko mnie rozs|Gdybym wydal sie za cze||R|Najwiecej witaminy...||5|Sa japonki bardzo grzec|Wschodnie gejsze,niedz|Moze dalbym sie Japonce|Ale jak tu takiej chinc||R|Najwiecej witaminy...|
1|Nie placz,kiedy odjade|Sercem bede przy tobie|Nie placz kiedy odjade|Zostawie ci te melodie||2|Piosenka,ktora przypom|Niepowtarzalne te chwil|I slowa czule szeptane|Tylko tobie jedynej||3|Amor - to znaczy kocham|I bagio caluje ciebie|Gdy jestem z toba dziew|Tak dobrze mi jak w nie||4|Chociaz bede daleko|Wroce milosci sladem|Wiec zanuc nasza melodi|I nie placz kiedy odjad||5|Piosenke ktora przypomn|Niepowtarzalne te chwil|Wiec daje ci te melodie|I nie placz kiedy odjad
1|Pamietasz byla jesien|Mal hotel "Pod rozami",|Staruszek portier z usm|Na schodach niecierpliw|Calowales po kryjomu mo|Czy wiecej zlotych lisc|Czy twych pieszczot,mi|Dzisiaj nie wiem juz||R|Odszedles potem nagle,|Lisc powiewiem wiatru p|I wtedy zrozumialam: to|Pozegnania czas przekro||2|Pamietasz,byla jesien,|Pokoj numer osiem,kory|Juz nigdy nie zapomne h|Choc juz minal rok.||R|Kochany,wroc do mnie,|I niech rozstanie,koch|Pociagi wstrzymac,niec|Zlych listow nie przyno
1|Ogniska juz dogasa blas|Braterski splecmy krag|W wieczornej ciszy,w s|Ostatni uscisk rak||2|Kto raz przyjazni pozna|Nie bedzie trwonil slow|Przy innym ogniu w inna|Do zobaczenia znow||3|Nie zgasnie tej przyjaz|Co polaczyla nas|Nie pozwolimy by ja sta|Nieublagany czas||4|Przed nami ognisk nowyc|I moc mlodzienczych sno|Przy innym ogniu w inna|Do zobaczenia znow
1|Gdzie strumyk plynie z|Rozsiewa ziola maj|Stokrotka rosla polna|A nad nia szumial gaj|Stokrotka rosla polna|A nad nia szumial gaj||2|"W tym lesie tak ponuro|Ze az przeraza mnie|Ptaszeta za wysoko|A mnie samotnej zle" x2||3|Wtem harcerz ja spotyka|"Stokrotko,witam cie,|Twoj urok mnie zachwyca|Czy chcesz byc ma,czy||4|Stokrotka sie zgodzila|I poszli w ciemny las|A harcerz taki gapa|Ze az w pokrzywy wlazl.||5|A ona,ona,ona|Coz,biedna,zrobic ma?|Nad gapa pochylona|I smieje sie: cha! cha!
1|Szla dzieweczka do lase|Do zielonego,ha ha (3x|Napotkala mysliweczka|Bardzo szwarnego,ha ha||R|Gdzie jest ta ulica,|Gdzie jest ten dom|Gdzie jest ta dziewczyn|Co kocham ja|Znalazlem ulice|Znalazlem dom|Znalazlem dziewczyne|Co kocham ja||2|Mysliweczku,kochaneczk|Bardzom ci rada,ha ha|Dalabym ci chleba z mas|Alem go zjadla,ha ha (||R|Gdzie jest ta ulica...||3|Jak zes zjadla,to zes|To mi sie nie chwal,ha|Bo jak bym cie w lesie|To bym cie zabral,ha h||R|Gdzie jest ta ulica...|
1|Hej,tam gdzies znad cz|Siada na kon Kozak mlod|Czule zegna sie z dziew|Jeszcze czulej z Ukrain||R|Hej,hej,hej sokoly|Omijajcie gory,lasy,p|Dzwon,dzwon,dzwon dzw|Moj stepowy skowroneczk|...|Moj stepowy dzwon,dzwo||2|Ladnych dziewczat jest|Lecz najwiecej w Ukrain|Tam me serce pozostalo|Przy kochanej mej dziew||R|Hej,hej,hej sokoly...||3|Ona jedna tam zostala|Jaskoleczka moja,mila|A ja jeden w obcej stro|Dniem i noca tesknie do||R|Hej,hej,hej sokoly...||4|Zal,zal za dziewczyna|Za kochana Ukraina|Zal,zal serce placze|Juz cie wiecej nie zoba||R|Hej,hej,hej sokoly...||5|Wina,wina,wina dajcie|A jak umre pochowajcie|Na zielonej Ukrainie|Przy kochanej mej dziew||R|Hej,hej,hej sokoly...
1|Czy wiesz malutka moze|czy czujesz to co ja,g|jestem opetany jak w ni|kto jest temu winien ..||Nie ma takich prostych|co oddadza to co boli m|przeczucie mam,ze jedn|"czy ta bajka sie nie s||R|A wszystko to ... bo ci|i nie wiem jak bez cieb|chodz ! pokaze ci czym|dla ciebie zabije sie !||2|To tylko zazdrosc zzera|zawsze wtedy kiedy obok|raz jestem dr jekyll,r|transformacja trwa - ni||Oko w oko stan - co za|no powiedz ... boisz si|za pozno juz,zwalam st|bedzie lepiej jak zapom||R||3|Zdarza mi sie byc na ha|dziwne wizje wchodza,n|pragniesz kogos bardzie|nie chcesz nic tlumaczy||Ochoty nie mam sluchac|na milczenie nie stac m|przechodzi nas oboje zi|czy ta bajka sie nie sk||R
1|Bylo cieple lato|Choc czasem padalo|Duzo wina sie pilo|I malo sie spalo||Tak zaczela sie|Wakacyjna przygoda|On byl jeszcze mlody|I ona byla mloda||Zakochani przy swietle|Ksiezyca nocami|Chodzili dlugimi|Lesnymi sciezkami||Tak mijaly tygodnie|Lecz rozstania nadszedl|Zawsze mowil jedno zdan|"Moje sliczne ty kochan||Ostatniego dnia tych|Pamietnych wakacji|Kochali sie namietnie|W meskiej ubikacji||I przysiegli przed Bogi|Milosc wzajemna|Ze za rok sie spotkaja|I na zawsze ze soba juz||Tesknil za nia i pisal|Do niej listy milosne|W samotnosci przezyl|Jesien,zime,wiosne||Nie wytrzymal do wakacj|Postanowil ja odwiedzic|Bo nie dostal juz dawno|Od niej zadnej odpowied|Po dosc dlugiej podrozy|Cieszyl sie,ze ja zoba|W koncu tyle dla niej z||Lecz gdy ona go ujrzala|Szybko sie schowala|Drzwi mu matka otworzyl|No i tak mu powiedziala||R|Agnieszka juz dawno tut||2|Rozczarowal sie,bo tak|Sa zawody milosne|Cierpial cala jesien|Zime no i wiosne||A gdy przeszlo mu zupel|Pojechal na wakacje|W tamto miejsce by zoba|Te pamietna ubikacje||Tak sie stalo,ze przyp|Ona tez tam byla|Ucieszyla sie ogromnie|Gdy go tylko zobaczyla||Zapytala sie czy w serc|Jest jeszcze Agnieszka|Odpowiedzial jednym zda|"Moje sliczne ty kochan||R|Agnieszka juz dawno tut
1|Jolka,Jolka pamietasz|Poroznila nas,za jej P|Kazdy by sie zabic dal|W pewna letnia noc|Gdzies na dach wyniosle|I dostalem to,com chci|Zamiast nowej pary dzin|Ojciec,Bog wie gdzie|Narzeczona mial kiedys|Z autobusem Arabow zdra|Silnik rzezil ostatkiem|Emigrowalem z objec twy|Dzien mnie wyganial,no|I bylo nas trzech,w ka|Ale jeden przyswiecal n|Alpagi lyk i dyskusje p|Czarodziejka gorzalka t|Meta byla o dwa kroki s|Mialem 10 lat,plaza sz|Dziecko spalo za sciana|Sluchaj mnie tam,pokon|Oto wysnil sie wielki m|Sa wciaz rozne kolo mni|Kazdy z nas ich 500 mia|W hotelu fan mowi na ta|Takie rzeczy,ze jeszcz|Otwieram drzwi i nie mo|Jolka,Jolka pamietasz?
1|Widzialam orla ciem|Do gory wzbil sie niczy|Niebo to jego swiat|Z oblokiem tamczyl w sw||2|Slyszal ludzki szept|Krzyczal,ze wolnosc do|Nie ma komca drogi tej|I ze nie wie co to gnie||3|Przemierzal zycia sens|Skrzydlami wital kazdy|Zataczal lady morza lez|Beznamietnie gasil gnie||4|Choc pamiec krotka jest|Zostawila slow tych tre|Nie umknie jej juz zade|Zadna mysl i zaden sens
1|Jestes szarym czlowieki|wsrod miliona innych os|wiem ze chcialbys to zm|a ja znam na to sposob|Jestes tylko maszyna...|ktora nogi gdzie niosa|wiem ze chcialbys to zm|a ja znam na to sposob||By uwolnic cie od bolu|i dostarczyc tobie prze|zrob to wszystko po kry|ja nie powiem ni nikomu|la-la-la-la||Ref. Zabij sie,zabij s|nikt nie lubi tutaj cie|la-la-la-la|Strzel sobie w glowe|i rozwal na polowe|la-la-la-la|Ref. Zabij sie...||2. Jestes tu niepotrzeb|jak plama na scianie|wiem ze chcialbys to zm|a ja mam rozwiazanie|Jestes tylko ciezarem|jak kosz z brudnym pran|wiem ze chcialbys to zm|a ja znam rozwiazanie..||By uwolnic cie od...||R|Zabij sie... 
1|Dzien dobry malenka,ja|Zgubilas sie w tym tlum|Wyciagam do ciebie moja|Odpowiedz na wszystko s||Labirynt wsrod tylu kor|Oszukalby Tezeusza|Lecz my mozemy to zrobi|Nie lamiac zasad savoir||R|Czwarte liceum ogolnoks|Wszystko mozesz tu znal|Czwarte liceum ogolnoks|Granatowy sen||2|Wiec chodz malenka,zna|Ominmy tabuny pedzacych|Czy widzisz playboyow j|Czy widzisz dziewice cz||Czy czujesz historie pa|Tej starej armaty,bum|Czy czujesz historie pa|Tej starej armaty||R|Czwarte liceum ogolnoks|Wszystko mozesz tu znal|Czwarte liceum ogolnoks
1|Mowisz,zycie jak cukie|Gorzkie jest czasami|Mowisz panna zostawila|Kumple dawno cie olali|Ale nie boj nic - minie|Poczuj chlodny swit,ws||R|U-u-u chlopaki|U-u-u nie placza|U-u-u chlopaki|U-u-u nie placza|Nie nie nie nie nie nie||2|Nie masz kaski - odpusc|Jutro przeciez tez jest|Moze kiedys ci pomoge|Moze ty nie wystawisz m|Ale nie boj nic - minie|Poczuj chlodny swit,ws||R|U-u-u chlopaki|U-u-u nie placza|U-u-u chlopaki|U-u-u nie placza|Nie nie nie nie nie nie||Na na nana nana na ....
1|Dzieci wesolo wybiegly|Zapalily papierosy,wyc|Chodnik zapluly,ludzi|Siedza na laweczkach i||R|Wszyscy mamy w glowach|Hej,hej,la,la,la,l||2|Tony papieru,tony anal|Genialne mysli,tlumy n|Godziny modlitw,lata n|Przysiegi,plany,podpi||R|Wszyscy mamy...||3|Wzorce,przyklady,szla|Lancuchy dloni,zwarte|Warstwy tradycji,wieki|Tydzien dobroci,rece d||R|Wszyscy mamy...||1
1|Olewam rzad,mandaty dr|dilerow,maklerow,wart|I jeszcze wasacza olewa|Prymasa w lampasach,ko|Tylko na tobie naprawde|Tylko Ciebie naprawde p|I kiedy znikasz,kiedy|W powietrzy czuje,czeg||2|Ludzie mowia,ze jestem|Chodnikowym,rownym chl|Ludzie mowia,ze nie tr|Nie cwicze gam nowej de|Ale ja mam w sobie mord|wojownika,chce zjesc T|Chce miec w Tobie przyj|Poczuc cos,poczuc cos,||R|Chce Ci powiedziec|I love you I love you I|Nie jestem madry|I love you I love you I|Nie jestem dobry|I love you I love you I
R|Jestem z miasta,to wid|Jestem z miasta,to sly|Jestem z miasta,to wid|Jeszcze raz:|Jestem z miasta ...||1|W cieniu sufitow,w swi|W objeciach biurek,w k|Rodza sie rzeczy jasne|Ja nie rozrozniam ich,||R|Jestem z miasta ...||2|W rytmie zachodow,w sl|W spojrzeniu ptakow,w|Rodzi sie spokoj,mowia|Lecza sie mysli"- mnie||R|Jestem z miasta ...||3|W swietle przewodow,w|W wietrze oddechow,w b|Rodza sie szajby male i|Karmie sie nimi i karmi||R|Jestem z miasta ...
1|Mowiono o nim King|w miescie swietej Wiezy|Pamietam z podstawowki|Jak calowal sie z papie|Przejezdzal tez sekreta|Gdy przecinano wstege|Kingy poszedl na wagary|Pomarzyc o czyms innym||R|Byl zawsze troche z bok|Na bakier troche byl|W szkole nikt nie wiedz|Czym King naprawde zyl||2|To bylo troche pozniej|Mial przyjaciolke Ewe|Mieszkali wiec bez slub|I klepali slodka biede|Dawali czasem czadu|Bo lubili lekkie dragi|Znajomych bylo wielu|Wieczory i poranki||R|Uwazaj na sasiadow swyc|Bo lubia dawac cynk|Ty wiesz kto rzadzi w m|Tu biskup z komisarzem,||3|Tak mowil mu przyjaciel|Dlugi,chudy Lolo|Kiedy wyszli na ulice|Zapalic spliffa z cola|Mam dosyc tego miasta|Czerwono-czarnej mafii|Czy mnie rozumiesz Lolo|Czy wiesz co mnie trapi||4|Co masz w kieszeni,Kin|Komisarz spytal w drzwi|Palicie wciaz to swinst|Mielismy wiele skarg|A biskup lypie z boku|To na Kinga,to na Ewe|Wy zyjecie tu bezboznie|Myslicie,ze nic nie wi||R|Za posiadanie zielska|Dostaniesz dziesiec lat|Za nielegalny zwiazek z|Nastepnych pare kratek||5|Dzis Kingy siedzi w cel|Wspomina dobre dni|Napisal do papieza|Bardzo dlugi list|Swiateczna wyslal kartk|Do samego prezydenta|Lecz nikt o nim nikt ni|Nikt o nim nie pamieta||R|Byl zawsze troche z bok|Na bakiet troche byl|Wlasciwie nikt nie wied|Czym King naprawde zyl|
1|Pokochalem klozet - bab|Brudny fartuch sztuczna|Znala pare modnych chwy|Na koszulce napis wielk||R|Najlepsza na swiecie je|A kazdy szalet jest pel|Ani w PZU,ani w PKP|I tylko,tylko w WC.||2:|Klient zrzygal sie na s|Dziki Jasiu urwal spluc|Zaba skacze w umywalce,|A z sufity woda kapie,||R|Najlepsza na swiecie ..||3:|Milosc,milosc miedzy n|Milosc babci klozetowej|Piekna dzika i wspanial|Cudny klimat wkrotce tr||R|Najlepsza na swiecie ..|
R|To juz jest koniec,nie|Jestesmy wolni,mozemy|To juz jest koniec,moz|Jestesmy wolni,bo nie||1|Robaczek w swej dziurce|I pszczolka na kwiatkac|Tak dlubie i gmera,nap|Obejdzie wokolo,zabrud|I krzaczek przy drodze|Jak noga w skarpecie sp|Kamyczek na polu i stra|Lodowka wciaz ziebi kuc||A po co,a po co tak dl|A za co,a za co tak my|I tak sie przyklada i m|I bredzi latami wieczor||R|To juz jest koniec... /|
1|Moj ojciec Makumba byc|Ja mieszkac w Afryka pr|Zeby studiowac w waszym|Skinchedzi mi tu jednak||Ja uczyc sie ciezko was|I dostac w zeby,gdy is|Polacy rasisci,kazdy t|I nikt tu nie lubic cza||R|Makumba,Makumba,Makum|Polska - Afryka,Afryka|Makumba,Makumba,Makum||2|Ja chciec uciekac szyko|Lecz poznac dziewczyna,|Ja palac uczuciem i pal|I tak sie Makumba zakoc||My szybko wziac slub i|Rodzice z Afryka przysy|Ja ciagle studiowac i u|Hela sie cieszyc z nasz||R|Makumba,Makumba ...||3|Ja duzo pracowac i wiel|Polska tesciowa sie o m|Ona sie ciagle modlic d|Boze jedyny,Makumbe za||Ja komczyc studia i rob|My miec samochod i bult|Ja mieszkac tu dlugo i|Nie chca mnie przyjac d||R
1|Nie pij Piotrek,nie pi|Piatek zly jest na pocz|Co z sobota pracujaca|Bedziesz chory na stoja||Nie pij Piotrek,nie pi|Picie w czwartek nic ni|Cos sie zdarzy przyjemn|Nic nie zapamietasz z t||R|Pij w niedziele,pij w|Na ulicy pij pod plotem|Zapal sobie w kazde swi|Pal spokojnie,lez i st||2|Nie pij Piotrek w ponie|Ty sie na to nie nadaje|W poniedzialek trzeba w|Po pijaku sil nie starc||Nie pij Piotrek,nie pi|W srode jedziesz samoch|Nie ujedziesz za daleko|Jeszcze staniesz sie ka||R|Wtorek lepszy jest do p|Musisz przeciez miec co|Pij we wtorek ile wlezi|A najlepiej po obiedzie||3|Nie pij Piotrek o dziew|Pic tak wczesnie jest n|Lepiej gdy sie robi cie|Kiedy jest juz wszystko||Mowisz w glowie sie got|W sercu rwie sie i kotl|Nie badz taki delikatny|Twardy badz jak Roman B||R|Wszystko dobrze jest do|Nie narobisz sobie bied|Nie dosc,ze dokola ned|Ty sie sam w te nedze w||4|Wypij troche przed kola|Zeby moc spokojnie zasn|Jesli jeszcze cie nie b|Powiedz co ty na to szc||A Piotrek na to szczerz||Ja vohl,ja vohl,Ich l|
R|Ona jest pedalem|Wlasnie sie dowiedziale|Ze dusza i cialem|Ona jest pedalem||1|Jej matka na wizji|Jest dzielna jak mezczy|A ojciec rzekl przy wsz|Ze przestal sie jej wst|I nie da corki skrzywdz||Brat nie jest wprowadzo|Nie wie o czym mowimy|Przyjechal tu bez zony|Jest juz sporo spoznion|Moze wyjsc w kazdej chw||R|Ona jest pedalem...||2|Mozna calowac ja w reke|Mozna jesc jej widelcem|A potem w lazience|Wytrzec rece w scierecz|Nie mowic o tym wiecej||R|Ona jest pedalem|A moze sie przeslyszale|Bo za daleko stalem|A potem pojechalem|
1|Przewrocilo sie - niech|Caly luksus polega na t|Ze nie musze go podnosi|Bede sie potykal czasem|Bede sie czasem potykal||2|Zapuscilem sie - to zdr|Coraz wyzej pietrza sie|Kiedys wszystko pouklad|Teraz sie poloze na tym|To mi sie wreszcie nale||3|Cos wylalo sie - nie sz|Zanim stechie to dlugo|Ja w tym czasie troche|Tym bezruchem sie napie|Napieszcze sie tym bezr||4|W katach miejsce dla od|Bo w te katy nikt nie z|Latwiej tak i calkiem z|Moze czasem cos wyrosni|Moze ktos zwroci uwage||5|Zapuscilem sie - to zdr|Caly luksus polega na t|Latwiej tak i calkiem s|Moze czasem cos wybuchn|Bede sie czasem potykal|
1|Skin jest calkiem lysy,|Glaca w slomcu blyszczy|Pejsow nie ma skin,kit|Boja sie go Arabi,Murz|Najgorsza dla skina jes|Jak on ja przetrzyma,p||R|Naloz czapke skinie,sk|Kiedy wicher wieje,gdy|Uszka sie przeziebia,k|Resztki mysli z mozgu w||2|Mamusia na drutach czap|Nalozysz ja skinie,gdy|Welna glowke grzeje,ci|I komorki szare wowczas||Nasz skin byl odwazny,|Cala zime biegal lysy,|Glowka mu zsiniala,usz|Czaszka na pol pekla,s||R||A4 032200 D2 032000
1||Kiedy jestes piekny i m|Nie nie nie,nie zapusz|Tylko nos,nos,nos dlu||Kiedy jestes stary i br|Nie nie nie,nie zuzywa|Tylko nos,nos,nos dlu||Bo najlepszy sposob na|Zrobic sobie z wlosow p|A wiec nos,nos,bracie||Juz cie rodzina z domu|Juz cie fryzjer z nozyc|A ty nos,nos,nos dlug||Idzie hippis z dlugimi|Skrecil z Kruczej,idzi|A ty nos,nos,nos dlug||Idzie zolnierz z dlugim|WSW go goni Alejami|A ty nos,nos,nos dlug||Bo najlepszy sposob na|Zrobic sobie z wlosow b|A wiec nos,nos,nos dl||Znow cie rodzina z domu|Znow cie fryzjer z nozy|A ty nos,nos,bracie d||Idzie ojciec,niesie no|Dlugie wlosy wisza mu s|A ty nos,nos,nos dlug||Idzie ciotka,idzie cal|Dlugie wlosy wisza jej|A ty nos,nos,nos dlug||Kiedy jestes piekny i m|Nie,nie,nie zapuszcza|Tylko nos,nos,bracie||I niech cie rodzina z d|I niech cie fryzjer z n|A ty nos,nos,nos dlug||Jak my!
1|Bylem w Rijo,bylem w B|Mialem bilet na Hawajo|Bylem na wsi,bylem w m|Bylem nawet w Bukareszc||R|Wszystko chuj - o ja wa|Moze czasem troche mnie|ale potem jeszcze wieks||2|Bylem w wojsku i w szpi|W pierdlu i na kupie sz|Bylem w kinie i na plaz|I zonaty cztery razy||R|Wszystko chuj - o ja wa|Moze czasem troche mnie|
1|Dziekuje mamie i tacie|Za cieplo rodzinne i kl|Dziekuje szkole za pier|Za dzikie wakacje i ner||R|Ojczyzne kochac trzeba|Nie deptac flagi i nie|Nalezy tez w cos wierzy|Ojczyzne kochac i nie p||2|Czesc,gdzie uciekasz,|Tak strasznie leje i mo|Ty dziwnie oburzona odp|Odchodzisz w swoja stro||R|Ojczyzne...||3|Wydaje mi sie,ze jeste|Tak sie tylko wydaje,b|Tak bardzo chcialbym,a|Tak bardzo chcialbym,l||R|Ojczyzne...|
R|Rata tam...||1|Bylem jeden okragly,mi|Bylem chetny i czuly,m|Bylem pelen rownosci,b|Wytracilas mnie z rowno||R|Rata tam ta ta tam ta t|Wytracilas mnie z rowno||2|Swiat byl piekny i pust|Bylem prosty,gotowy na|Swiat byl drzwiami slab|Wytracilas mnie z rowno||R|Rata tam...||3|Lampa stala na stole,w|Buty spaly na szafie,m|Jedni mieli pretensje,|Wytracilas mnie z rowno||R|Rata tam...||4|Jedno zycie w pamieci,|Czasem kropla na glowe,|Z jednej strony cos gla|A ty mnie wytracilas z||Rata tam...|
1|Na dnie sarkofagu .. No|Czarna suknia|Rozrzucam korale wspomn|- Wtulona w wlosow plas|Wonna rodnia swa.|Teraz okryta snem.||2|Na wpol lodowata dlom.|Zimne twe usta...|A jeszcze niedawno ogie|Pamietam rozkoszny wiat|Masztem gnacy sztorm.|Daje ci moja lze.||R|Okret moj plynie dalej|Gdzies tam...|Serce choc popekane,ch|Nie ma cie i nie bylo|Jest dziem.|Nie ma mnie i nie bylo|Jest noc...
1|Moj dom murem podzielon|Podzielone murem schody|Po lewej stronie lazien|Po prawej stronie kuche||2|Moje cialo murem podzie|Dziesiec palcow na lewa|Drugie dziesiec na praw|Glowy rowna czesc na ka||3|Moja ulica murem podzie|Swieci neonami prawa st|Lewa strona cala wygasz|Zza zaslony obserwuje o||4|Lewa strona nigdy sie n|Prawa strona nigdy nie|
1|Byly dwie siostry: noc|Smierc wieksza a noc mn|Noc byla piekna jak sen|Smierc byla jeszcze pie|Noc byla piekna jak sen|Smierc byla jeszcze pie||R|Hej noony no! Haj noony|Smierc byla jeszcze pie||2|Uslugiwaly te siostry d|W gospodzie kolo rzeczk|Przyszedl podrozny i wo|Usluzcie mi szynkareczk||R|Hej noony no! Haj noony|Usluzcie mi szynkareczk||3|Wiec zaraz lekko podbie|Ta mniejsza,wiecie ta|Nalala,gosc sie popatr|Zacny - powiada - kordi||R|Hej noony no! Haj noony|Zacny - powiada - kordi||4|Lecz zaraz potem podbie|Podbiegiem jeszcze lzej|Podrozny cmok! A kielic|Bo kordial byl zacniejs||R|Hej noony no! Haj noony|Bo kordial byl zacniejs||5|Spelnil podrozny kielic|I juz nie mowil z nikim|Widzac,ze druga siostr|Duzo piekniejsze kolczy||R|Hej noony no! Haj noony|Duzo piekniejsze kolczy||6|Taka ballade w slotny c|W oberzy "Trzy Korony"|Spiewal mi hej! w Dubli|John Burton - John nad||R|Hej noony no! Haj noony|John Burton - John nad||7|Dublin to z balladami k|Niejedna tam sie zlowi|Wiec to,com kiedys sly|Powtarzam Krakowowi||R|Hej noony no! Haj noony|Powtarzam Krakowowi|
|1|Ach Ci ludzie,to brudn|Co napletli o mojej dzi|Jakies bzdury o jej nal|To po prostu litosc i t|Tak to bywa gdy ktos za|Kiedy brak mu wlasnej m|Plotki plodzi,mnie nie|Na moj sposob widziec j||R|Na glowie kwietny ma wi|W reku zielony badylek|A przed nia biezy baran|A nad nia lata motylek||2|Krzywde robie mojej pan|Opluc chca ja podli zbo|Utopic chca ja w morzu|Paranoicy,podli sadysc|Utaplani w brudnej rozp|A na gebach falszywy us|Byle zagnac do swego ba|Ja ja przeciez lepiej z||R|Na glowie...||3|Znow widzieli ja z jaki|Znow wyjechala do St. T|Znow meczyla sie,Boze|Znow na jachtach myla p|Tylko czemu rece ma bia|Chcialem zapytac,zapom|Cialo kloniac skinela d|Znow zapadlem w nia jak||R|Na glowie...||4|Ech,dziewczyna pieknie|Kosi pieniadz,ma jagua|Trudno prace z miloscia|Rzadziej moze do mnie p|Tylko pyta kryjac rumie|Czemu patrze jak potepi|Czemu zgrzytam,kiedy s|Czemu tocze piane z ust||R|Na glowie...|
1|Te burze wlosow kazdy z|Przy ustach dloni chwie|To Celina,to Celina,t|Jak hejnal brzmi jej sm|Choc cale miasto spi|Nie wytrzezwiala od sob|Balet trwa juz cztery d|I w twiscie wozi sie w|I na potluczonym szkle||2|La-la-la! Zaspiewal w b|To czarny Ziutek pije g|Juz pije cztery dni|Wychylil setna cwierc|Powietrze zaraz wyszlo|Liczko pobladlo mu jak|Pozbyl sie swych o Celi||3|Zapamietajcie sobie rad|Mozecie liczyc na przyj|Ziutkowi minal kac,kol|Szukaj Celiny,ty lamus|Ziutek nie plakal tward|Z wscieklosci przez god||4|Tak,tak,tak! Celina j|Juz czarny Ziutek z kil|Oswietlil blysk ich kos|W rynku bramy brzeg|Sikory zlote pod mankie|I stoi pikiet sak|Pod oknem,w sieni i u||5|Zaslony w oknach leja b|To Celiny,Celiny,Celi|Dlonie kolysza sie,egz|Celina naga na balecie|Wtem nagle jakis ruch|W progu staje rudy Mund||6|Dzyn,dzyn,dzyn - to p|Celina naga w noc uciek|Juz tylko chce sie jej|O Ziutek,Ziutek,gdzie|Dlaczegos nie bil w pys|Lecz milczy noc i tylko||7|Dlaczego taki ostry byl|Przeciez znacie te bale|Ale Celiny glos,Celiny|Czerwona mgla zasnuwa o|Wiec Ziutek podniosl br|Sluchaj - to jeknal swi|To Celinie,to Celinie,||8|W rynku syren jek,na j|Niebieska szklanka miga|I odtad spoza krat Ziut|Lecz czasem gdy jest no|To Celiny,to Celiny,t||9|Wiecie wiec,ze ja was|Tylko dla zwyklej draki|To zwykly kawal jest|Darujcie to juz ballady
1|Kupliu papierosy charos|Lubliu ja diewczonku ka||R|hej razkaza ty moja hej|hej razkaza ty moja hej|dolina,dolina,dolina,|dolina,dolina,tak dol|dolina,dolina,dolina,|dolina,dolina,tak dol||2|Gdziez eta ulica gdziez|Gdziez eta Barysznia sz||R|hej razkaza ty moja hej|hej razkaza ty moja hej|dolina,dolina,dolina,|dolina,dolina,tak dol|dolina,dolina,dolina,|dolina,dolina,tak dol||3|Wot eta ulica wot etot|Wot eta Barysznia szto||R|hej razkaza ty moja hej|hej razkaza ty moja hej|dolina,dolina,dolina,|dolina,dolina,tak dol|dolina,dolina,dolina,
1|Jedna flaszka druga fla|Dom stoi zupelnie pusty|Wracamy chwiejnym kroki|Po schodach na piechote||R|Wyjechali na wakacje ws|Gdy nie ma dzieci w dom|Wyjechali na wakacje ws|Gdy nie ma w domu dziec||2|Trasa bardzo dobrze zna|Poznajcie tych albo owy|Jesli wiesz o czym ja m|Wychylam patrzac tepo o||R|Wyjechali ...||3|Jeszcze kilka dni i noc|Bedziemy zorganizowani|Jednak jeszcze dzisiaj|Pozwol nocy kochana zyc||R|Wyjechali na wakacje ws
1|W ciemnej tej celi na z|Mlody gitfunfel kopyrta|Pikawa mu stawa w tem w|To mlody gitfunfel kopy|Przy jego tem koju gits|Mlodemu gitowi nawija:|Ty wrocisz do funfli,t|Gdy tylko zakwitna nagi|Nad ranem znale.li mlod|Zlozyli go w ciemnej mo|A gity,jak stali,sie|To mlody gitfunfel kopy|W ciemnej tej celi na z|Mlody gitfunfel kopyrta|Pikawa mu stawa w tem w|To mlody gitfunfel kopy|Przy jego tem koju gits|Mlodemu gitowi nawija:|Ty wrocisz do funfli,t|Gdy tylko zakwitna nagi|Nad ranem znale.li mlod|Zlozyli go w ciemnej mo|A gity,jak stali,sie|to mlody gitfunfel kopy|A gity,jak stali,sie|To mlody gitfunfel kopy|A gity,jak stali,sie 
1|Nie pekaj koles,nie la|To o nas wczoraj stalo|Pisala sama "Trybuna Lu|Ze nas ogarnia romantyz|W takim pisaniu nie ma|Postaw literek,niech b|Przed nami narod odkryw|Inzynierowie z Petrobud|Kladziemy lache,niech|Budowniczowie na 102||2|Pic zycia rozkosz,a co|Nawet PKS do nas dochod|A w zeszle swieto miale|Co miala obie nogi umyt|W Warszawie Ptaszyn nie|Niech tanczy Gruca,Hol|My tutaj mamy program g|Inzynierowie z Petrobud|Kladziemy lache,niech|Budowniczowie na 102||3|Ciezko sie zyje o suchy|Za to nikt grobow nam n|Szatkuj dwie zmiany zim|Wyspisz sie w piachu po|Rak trzeba wiele,pomni|Kogos zlamalo,lecz zyc|Wiec niechaj zabrzmi sl|Inzynierowie z Petrobud|Kladziemy lache,niech|Budowniczowie na 102||4|Choc nie ma w kabzie sr|Przyda sie przeciez nas|Dopchamy wreszcie w kto|Do wojny co to ma byc o|Co oszczedzimy to ktos|Idzie skladnie jakos si|Wiec wykonajmy plan nar|Inzynierowie z Petrobud|Kladziemy lache,niech|Budowniczowie na 102|
1|Nie szukaj drogi,znajd|Smutna jest knajpa byly|Niech cie nie trwoza,g|Plonace w mroku morderc|Niewazny grozny grymas|Mordercy maja serca gol|Band,armii,gangow i c|Wczoraj rycerze - dzis|Pustka i chlodem wieje|Stary morderca z bani s|szafa wygrywa rowne kaw|Siedza mordercy,lamia||2|Czasem twarz obca migni|Zaraz sie dzwignie ktos|Wroci nazajutrz z mina|Bluznie na zycie,posta|Kazdy do niego zaraz si|Wkrag nad szklankami bl|I zaraz kazdy lepiej si|Jeszcze mordercow ktos|Moze nareszcie ktoregos|Znowu sie zacznie wielk|I wroca chwile godne za|Gdy placic beda za przy||3|Znow w dloni zamiast pl|Znany ksztalt kolby od|A w koncu palca wibruje|Jak laskotanie: tu smie|Wracajcie slodkie chwal|Slawne gonitwy i strzel|Tak tylko mozna znowu b|Zabic i z duma czekac n|W knajpie mordercow gry|Zadze nas drecza i sny|Ale ktoz dzisiaj morder|Wiec srebrne kule spia||4|Zmazujac barwy lasom i|Mknie balon nocy z knaj|Kiedys tak jasno a dzis|Wroga! Nie widze wroga|Rwie leb od tortur alko|Lecz wsrod porcelan i r|Czlowiek sie znowu czuj|I oto stoi twarza w twa|Kula jak srebrna zmija|W lustrze nad kranem za|Ciala mordercow skry po|Gdy milczac cialo za dr
1|Gdzies nisko blyska ply|Siadl czarterowy Jumbo|Wieczor w drugstorze zn|Znajoma dusza,wlasnie|Klawo dziewczynki,to z|Co jedna noc przez piec|Prawdziwe panstwo,wyba|Bo sie bedzie wstydzil,|Wiec stado westchnien i|Od nowa znow Alliance F|Podlemu zyciu plujmy w|Milosci czystej,niespo|Bo ktoz zabijal by i kr|Gdy starczy usmiech,wd||R|O kurwy wedrowniczki|O prosty,jasny,piekny|O kurwy wedrowniczki|O prosty,jasny swiat||2|Znow pysk mial w pianie|A na lotnisku jak zlapa|Niech sie rozluzni,bed|Szczesciem na bilet jes|I znowu spokoj,juz pat|Jakis z cygarem,coz,z|Sto adresikow jest w no|W kobialce zwanej Bezan|Rwie przez Atlantyk Bio|Dywizji juz sie smaczni|A w Iron White przy bar|I zawsze bedzie jakis f|Jak ma nie peknac glupi|Gdy ja do niego przez o||R|O kurwy wedrowniczki|O prosty,jasny,piekny|O kurwy wedrowniczki|O prosty,jasny styl||O Charles Mansonie,poj|Z Linda Cassapion zrobm|Wy towarzysze ze strefy|Co bagnet przymarzl wam|Czarni pancerni wodzowi|Z ktorymi trwalem po os|Kochana grando,Sonderk|Przesmierdla dymem z br|Dosc tej obsuwy,spluwy|Wszak trzeba jeszcze da|Niech buchnie ogien,hu|Niech plonie tredowatyc|Zamglony swiat niech ze|Na niebie swiecil bedzi||R|A kurwom wedrowniczkom|Popioly,zgliszcza pyl|A kurwom wedrowniczkom|Popioly,zgliszcza,gru|
|1|Chce Ci powiedziec jak|Chce Ci powiedziec jak|Chce Ci powiedziec: "Uw|Ale nie mam odwagi.||Jest czwarta w nocy,pi|To co mi sie we lbie ul|Chcialbym,chociaz za o|Zanucic Ci prosto do uc||R|Lewe lewe lewe loff lof||2|Ty masz to co ja chcial|Bym miec gdybym kilka l|I tylko chce Cie ostrze|"Nie wywazaj drzwi otwa||Ty masz taka madrosc gl|Niech ktorej wszyscy od|I tylko chce ci powiedz|"Ten pociag nie pojedzi||R|Lewe lewe lewe loff lof||3|Przed chwila o tym snil|Ze na jakims dworcu wsz|Niewiadomy niepokoj obu|Dlatego teraz siedze i||Ale zadne slowa tego ni|Co poczuc moze czlowiek|dlatego juz koncze ten|Listopad 1993.||R|Lewe lewe lewe loff lof|
1|Zona poglaskala mnie po|Umylem sie pod kranem|Pozegnalem usciskiem dz|Szofer wiezie mnie z wd||Czytalem bedac mlodym c|"Jak Wojtek zostal stra|Teraz jestem starszy i|I lektury mam troche ma||Z kamienna twarza siedz|Przy nim ludzie ktorych|To stalo sie tak nagle|- Kto z nas? Moze Pan,||R|Tak panie Waldku,Pan s|Dwie trzecie Sejmu za P|Panie Waldku,Pan sie n|Caly narod murem za Pan||2|Slonce pada oknem na na|W ten poranek piekny cz|Za sciana,slysze,kloc|W tym roku chyba nici z||Obserwuje paznokcie pod|Nie daje poznac,ze tro|Trzeba trzymac fason w|Nawet wtedy,kiedy wszy||R|Tak panie Waldku,Pan s|Dwie trzecie Sejmu za P|Panie Waldku,Pan sie n|Pan prezydent takze Pan||3|Trzeba szybko robic cos|Bo inaczej wywloka stad|Juz nie slucham co sie|Wlasciwie to sie zdecyd||R|Tak panie Waldku,Pan s|Dwie trzecie Sejmu za P|Panie Waldku,Pan sie n|Caly narod murem za Pan
1|Ja jestem pasazerem|Wyrywam derm z siedzen|Jade z nieduzym pieskie|Na miejscu matki z dzie||Ja jestem pasazerem|Wyrywam gabke z siedzen|Jade z nieduzym pieskie|Na miejscu matki z dzie||R|La la,la la,la,la la||2|Ja jestem pasazerem|I w torbie mam jedzenie|Nakarmie mego psa|By gabke ze mna darl||Ja jestem pasazerem|Wykrecam srubki z siedz|Na wszystko leje pies|Bo lubi PKS||R|La la... x2
1|Poranne zorze,poranne|Gdy ide w Sopocie nad m|Po plazy brudno-piaskow|Baltyk smierdzi ropa na||Poranne chodniki|Gdy ide nie rozmawiam z|Jak jest w niedziele na|Po sobotnich balach cho||R|Polska,mieszkam w Pols|Mieszkam w Polsce,mies||2|Koncerty popoludniowe|Pelne bezmozgow w sluzb|Patrza wokolo,bo swedz|Kochaja bic coraz wiece||Znowu wieczorne przygod|Gdy wchodze na kamienne|Zaczepia mnie pijanych|Jutro spotkaja sie w ko||R|Polska...||3|Nocne sklepy z mlekiem|I patrze co sie dzieje|Tlum przystawia komus d|Zadaja dla niego kary s||Znowu poranne pociagi|Ja stoje i patrze na ma|Czy byles kiedys u nas|Jest tak brudno i brzyd||R|Polska...
1|Nie pomogly zastrzyki,|ni kwasne mleko: Przysz|obejzal go,pobujal: -||Toz radosc byla w domu,|skonczony klopot! Dozor|- Zaraz mu nitke przetn||Zona klaskala w dlonie:|pijackich orgii. Bolow|nareszcie twoje cialo w||Wszyscy staneli kolem z|Prasa,kuzyni; i szacow|orzeklo unisono: - Dobr||Po co dziewki uwodzil,|sen rwac dzieciatek; i|lal w brzucho wino star||Zna go dobrze Warszawa:|nasienie dranskie; a 'p|to byly te skandale w '||Dobrze ci,stary draniu|inferna zwisasz. Najprz|potem stolek w cenzurze||Tak to nadobne grono ra|w smiertelnej sali. A z|orzekli: - Pewnie nadsz||Zapachnialy zefiry,brz|pierzchnela tluszcza. S|poniesli aniolowie na z||Zapachnialy zefiry,brz|pierzchnela tluszcza. S|poniesli aniolowie na z
1|Chodzil tyle lat,az wp|Poczatek zeznania w spr|Niewiele sie zmienilo w|Tyram dwadziescia siede|Wysoki Sadzie! Ja z nar|Mialem tyle wspolnego,|Czyli nic. I nigdy nie|Aby moje dziecko mialo|Od niedawna chodzil ubr|Niz jego rowiesnicy ze|Ale ja go nie pytalem,|By dac zrec im wszystki|Jego brat jest we wojsk|Siostra starsza ma meza|Siostra mlodsza w tym r|Nie wierze,ze sprzedaj||R|Dobry chlopak byl i mal|Dobry chlopak byl i mal|Dobry chlopak byl i mal|Dobry chlopak byl i mal||To dobry chlopak byl i|To dobry chlopak byl i||Dobry chlopak byl i mal|Dobry chlopak byl...||2|Pod zegarem tym w mojej|Co rok ponad plan normy|Teraz trzeba sie wypruc|Nie moglem po pracy jes|Wysoki Sadzie! Powtarza|By moj mlodszy syn,cho|Sprzedaje je w miescie|Przeciez kiedys wygral|Nie wierze tez,ze do s|Trzy lata temu. Przecie|Swiadectwa nie widziale|Po pracy sil nie mialem|Moja zona bezrobotna,o|Kiedys za Romaszewskim,|Dzis. Lepiej kiedys byl|Nie wierze,ze moj syn||R|To dobry chlopak byl i|Dobry chlopak byl i mal|...||3|Chodzil tyle lat,az wp|Poczatek zeznania w spr|Niewiele sie zmienilo w|Tyram dwadziescia osiem|Wysoki Sadzie! Ja z nar|Mialem tyle wspolnego,|Czyli nic. I nigdy nie|Aby moje dziecko mialo|Od niedawna chodzil ubr|Niz jego rowiesnicy ze|Ale ja go nie pytalem,|By dac jesc im wszystki|Jego brat jest we wojsk|Siostra starsza ma meza|Siostra mlodsza w tym r|Nie wierze,ze sprzedaj||R|To dobry chlopak byl i|Dobry chlopak byl i mal|...||Working hard for the ha
1|Smutne oczy,piekne ocz|Smutne usta bez usmiech|Widze codzien ja z dale|Stoi w oknie az do zmie||Tylko o niej ciagle mys|I jednego tylko pragne|Zeby chciala choc z dal|Choc przez chwile spojr||R|Anna Maria smutna ma tw|Anna Maria wciaz patrzy||2|Jakze chcialbym ujrzec|Swe odbicie w smutnych|Jakze chcialbym moc uwi|W to,ze kiedys mnie po||R|Anna Maria...||3|Lat minionych,dni mini|Zadne modly juz nie cof|Ten,na kogo ciagle cze|Juz nie przyjdzie pod j||R|Anna Maria... x2
1|Piszesz mi w liscie,ze|Kiedy nasturcje na desz|Siadasz przy stole,wyj|I kolorowe otwierasz ok||Trawy i drzewa sa takie|Barwe popiolu przybraly|W ciszy tak smutno,sze|O czasie,co mi go nie||R|Wiec chodz,pomaluj moj|Na zolto i na niebiesko|Niech na niebie stanie|Malowana Twoja,kredka||Wiec chodz,pomaluj mi|Niech swiat moj sie zar|Niech mi zalsni w pelny|Kolorami calej ziemi||2|Za siodma gora,za siod|Twoje sny zamieniasz na|Niebem sie wlecze wybla|Oswietla ludzkie wyblak||R|Wiec chodz...
1|Ciagle pada...||Asfalt ulic jest dzis s|Mokre niebo sie opuszcz|Zeby przejrzec sie w ma|A ja chodze! |Desperacko i na przekor|Patrze w niebo, chwytam|Patrza na mnie rozplasz||Ciagle pada... |Ludzie biegna, bo sie b|Stoja w bramie, ledwie |Ludzie skacza przez kal|A ja chodze! |Nie przejmujac sie ulew|Czujac jak mi krople de|Ze zlozonym parasolem i||Ciagle pada...|Alejkami juz strumienie|Jakas para sie okryla p|Przygladaja sie jak mok|A ja chodze!|W strugach wody, ale z |Zadna sila mnie nie zmu|Ide niby zwiastun burzy|Ciagle pada...|Nagle ogniem otworzyly |Potem zaczal deszcz ule|Liscie klonu sie zatrze|A ja chodze!|I nie straszna mi wichu|Ani piorun, ktory trafi|Slucham wiatru, ktory w|
1|Nie mozemy isc dzisiaj|Dozwolone od lat 18|Mowic "chlopiec" lub "m|Dozwolone od lat 18|Czy mi wolno zakochac s|W twym usmiechu i w twy|Czy ktos glosem surowym|Dozwolone od lat 18||R|Taki refren powtarza st|Dozwolone od 18 lat|Wiec po nocach sie sni|Dozwolone od 18 lat||2|Lecz mozemy umowic sie|Dozwolone do lat 18|Smiac sie spiewac piose|Dozwolone do lat 18|W sniezna bitwa zabawic|Dozwolone do lat 18|Mowic serwus do mojej d|Dozwolone do lat 18||R|Nowy refren powtarza ws|Dozwolone do 18 lat|Znow po nocach sie sni,|Dozwolone do 18 lat||3|Czas ucieka,choc nikt|Wkrotce droge wybierzes|I niedlugo przestanie c|Dozwolone od lat 18|Ale chocbys przekroczyl|Gdy pewnego dnia kiepsk|To rob wszystko,co tyl|Dozwolone do lat 18||R
1|Gdy kiedys znow zawolam|Zawolam cie z daleka|Odpowie mi gasnacy dzie|Ze dawno juz nie czekas||R|La la la la la la la la||2|Gdy w oczach twych ogni|Znow bede chcial zobacz|Przypomni mi przelotny|Ze inny juz w nie patrz||R|La la la...||3|Gdy ktorys list zatrzym|Nie wyslac go na prozno|O wszystkim znow zapomn|Powrocisz,lecz za pozn||R|La la la...||4|O wszystkim znow zapomn|Powrocisz,lecz za pozn||R|La la la...
R||Sia la la la la la-a|Sia la la la la la-a||1|Morz szum,ptakow spiew|zlota plaza posrod drze|Wszystko to w letnie dn|Przypomina ciebie mi||R|Sia la la...||2|Szlas przez skwer,z ty|Wtedy to pierwszy raz u|Usmiechnelas do mnie si||R|Sia la la...||3|Odtad juz,dzien po dni|Rano skwer,plaza lub m|Molo,gdy zapadal zmier||R|Sia la la...||4|Plynal czas,letni czas|Przyszedl dzien,w ktor|Rozstac musielismy sie||R|Sia la la...||5|Morza szum,ptakow spie|Wszystko to w letnie dn|Przypomina ciebie mi||R|Sia la la... 
1|Isc,ciagle isc w stron|W strone slonca,az po|Isc,ciagle isc tak bez|Witac jeden,przebudzon||Wciaz widac go|Jak nadziei dobry znak|Z ufnoscia ta,|Z jaka pierwsza jasnosc||2|Isc,ciagle byc w tej p|Ktora ludzie prozaiczni|Isc,zawsze isc,jak na|Za plecami miec nadciag||Z najprostszych slow|Swoj poranny skladac wi|W kolorach dwoch|Raz zobaczyc to,co nie||3|Isc,ciagle isc,trafia|Zawianej piaskiem prawd|Byc soba byc niepodziel|Oczami dziecka mierzyc||Isc,ciagle isc w stron|W strone slonca,az po 
1||Kwiaty we wlosach potar|Po co wiec wracasz do t|Zgubionych dni nie znaj|Choc przejdziesz swiat||Kwiaty we wlosach potar|Dawno zmienilas swych m|I dzisiaj ty,i dzisiaj|To drogi dwie i szczesc||R|Wiec choc z daleka wola|Nie powiem tak,nie pow|Bez wspomnien czasem la|Nie wraca nic||2|Kwiaty we wlosach potar|Wyrzuc z pamieci ostatn|Bo dzisiaj ty,bo dzisi|To drogi dwie i szczesc||R|Wiec choc z daleka...||3|Kwiaty we wlosach potar|Wyrzuc z pamieci ostatn|Bo dzisiaj ty,bo dzisi|To drogi dwie i szczesc|To drogi dwie i szczesc|
1|Gdzie diabel dobranoc m|Gdzie w cichej niezgodz|Na piecu gdzies mieszka|Wychodza na swiat,gdy||Niewiele im trzeba,zyw|Szczesliwa miloscia,pl|Zwyczajnie,ot,przycho|Pospieszne jak dym i lo||R|Gadu,gadu,gadu,gadu,|Baju,baju,baju,baju,||2|Gzie wdowa do wdowki mo|Gdzie kot w rekawiczkac|Gdzie kazdy ptak zna sw|Tam wiedza co jesz,co||Gdy noc na miasteczko s|Splataja sie rece takic|I strzeze nas ksiezyca|By zaden zly wilk nie p||A pote siadamy tuz przy|I dlugo gadamy,ze to,|Tak samo jak ten tlum n|Pleciemy co kto,kto ki||R|Gadu,gadu,gadu...
1||Hej,za rok matura,za|Juz niedlugo,coraz bli||2|Minela studniowka z wie|Czas ucieka i matura co||3|Za miesiac matura,dwa|Juz niedlugo,coraz bli||4|Oj,za dzien matura,za|Juz niedlugo coraz bliz||I co dalej ?||5|Znow za rok matura,za|Juz niedlugo,coraz bli|Juz niedlugo,coraz bli
1|Nie zadzieraj nosa|Nie rob takiej miny|Nie udawaj Greka|Zmien sie lepiej,zmien|Juz za pare minut|Bedziesz przyjacielem|Calej naszej piatki (cz|Tylko rozchmurz sie!||Baw sie razem z nami|Jesli masz ochote|Na wspolna zabawe|Daj namowic sie|To najlepszy sposob|Jesli chcesz zapomniec|O swoich klopotach|I zmartwieniach tez||Jesli chcesz zaspiewac|Spiewaj razem z nami|Teraz masz okazje|Bo dla ciebie gramy||Baw sie razem z nami|Jesli masz ochote|Jutro odjezdzamy|Ty zostaniesz tu|Lecz nasze piosenki|Latwo zapamietasz|Gdy zanucisz refren|Powrocimy znow||Jesli chcesz zaspiewac|Spiewaj razem z nami|Teraz masz okazje|Bo dla ciebie gramy||Nie zadzieraj nosa|Nie rob takiej miny|Nie udawaj Greka|Zmien sie lepiej,zmien|Juz za pare minut|Bedziesz przyjacielem|Calej naszej piatki (cz|Tylko rozchmurz sie!||Nie zadzieraj nosa|Spiewaj razem z nami|Nie zadzieraj nosa|Baw sie razem z nami!|
1|Zycie,kochanie,trwa t|Fandango,bolero,bi-bo|Manna,hosanna,rozanie|I jazda i basta i stop|Bal to najdluzszy,na j|Innego kochani nie bedz|Zanim wiec serca upadlo|Na bal,marsz na bal||R|Niech zyje bal,bo to z|Niech,zyje bal,drugi|Orkiestra gra jeszcze t|Dzien wart jest dnia i||2|Szalejcie aorty gdy ide|Roboto ty w rekach sie|Miasta nieczule mijajci|Bo zycie,bo zycie to b|Bufet,jak bufet zaopat|Zalezy czy tu czy gdzie|Zyj,poki zyjesz i smie|I pij zdrowie dam||R||3|Chloporobotnik i boa gr|Z niebytu wynurza sie f|Widzi swa mame,i tate,|I rusza wyrusza na bal|Sucha kostucha,ta miss|Wylaczy nam prad w srod|Pchajmy wiec taczki obl|Bo raz mamy bal||R|
1|Kto za toba w szkole ga|Do piornika zaby wklada|Kto,no powiedz kto?|Kto na lawce wycial ser|I podpisal - "glupiej E|Kto,no powiedz kto?||R|Tak bardzo sie staralem|A Ty teraz nie chcesz m|Dla ciebie tak cierpial|Powiedz mi dlaczego nie||2|Kto dla Ciebie nosil br|Spodnie w kwiatki wlozy|Kto,no powiedz kto?|Kto Tuwima wiersz przep|Jako wlasny Tobie wysla|Kto,no powiedz kto?||R|Tak bardzo sie staralem||3|Ja dla CIebie bylem got|Kilo wisni zjesc z pest|Ja,tak tylko ja!|Teraz kiedy Cie spotyka|Mowisz mi,ze sie nie z|Czy,to ladnie tak?||R
1|Ladne oczy masz,komu j|Takie ladne oczy,takie|Wsrod glebokich traw gl|Jak mnie nie pokochasz,||R|W stawie zimna woda|Troche bedzie szkoda|Troche bedzie szkoda,g|Utopie sie w nim||2|Powiedzze mi,jak odgad|Czy mnie bedziesz chcia|Przez zielony staw labe|Grzecznie sobie plyna,||R|W stawie...||3|Inne oczy masz kazdego|Diabel nie odgadnie,co|Przez zielony staw prze|Po rozleglej toni fala||R|W stawie zimna woda|Troche bedzie szkoda|Komu bedzie szkoda,gdy|Utopie sie w nim||4|Czarne oczy masz,komu|Takie ladne oczy,takie|Ladne oczy masz,komu j|Takie ladne oczy,takie
1|Gdzies w hotelowym kory|Splecione rece gdzies n|Wyslany w biegu krotki|Stokrotka sniegu,dobra|To wciaz za malo moje s||R|Uciekaj skoro swit|Bo potem bedzie wstyd|I nie wybaczy nikt|Chlodu ust twych||2|Deszczowe wtorki,ktore|Kropelka zalu,ktorej w|Nieprawda,ze tak mialo|Ze warto w byle pustke|To wciaz za malo moje s||R|Uciekaj skoro swit|Bo potem bedzie wstyd|I nie wybaczy nikt|Chlodu ust,braku slow||Uciekaj skoro...|...chlodu ust twych||3|Odloty nagle i wstydliw|Nic nie wiedzacy,a zdr|Zalosnie chuda kwiatow|I nowa zluda,nowa nic|To wciaz za malo moje s||R|Uciekaj skoro...|
1|Stanal w ogniu nasz wie|Dym w korytarzu kreci s|Jest gleboka,naprawde|Z piwnic plonace ucieka||2|Krzycze przez okno,czo|Haustem powietrza robie|Ten co mnie slyszy ma m|Wola co jeszcze swirze||3|Wiec chwytam kraty rozg|Twarz swoja w oknie wid|A obok sasiad patrzy z|Jak plonie na nim kafta||4|Dym w dziurce od klucza|Pekaja tynki wzdluz spo|Wsuwam moj jezyk w rozp|Smieje sie za mna ktos||5|Lecz wiekszosc spi nada|A kto sie budzi nie wie|Krzyk w wytlumionych sa|Na rusztach lozek milcz||6|Ci przywiazani w dymie|Przepowiadaja zycia swe|Nam pod nogami zarza si|Deszcz iskier z sufitu||7|Dym co raz gestszy,obc|A my wcisnieci w najdal|- Tedy! ? wrzeszczy ? N|A my nie chcemy uciekac||8|A my nie chcemy uciekac|Krzyczymy w szale wscie|Stanal w ogniu nasz wie|Dom dla psychicznie i n|
1|Co sie stalo z nasza kl|Pyta Adam w Tel-Avivie.|Ciezko sprostac takim c|Ciezko w ogole zyc uczc|Co sie stalo z nasza kl|Wojtek w Szwecji w porn|Pisze: "Dobrze mi tu pl|Za to,co i tak wszak l||2|Kaska z Piotrkiem sa w|Bo tam maja perspektywy|Staszek w Stanach sobie|Pawel do Paryza przywyk|Goska z Przemkiem ledwi|W maju bedzie trzeci ba|Prozno skarza sie urzed|Ze tez chcieliby na zac||3|Za to Magda jest w Madr|I wychodzi za Hiszpana|Maciek w grudniu straci|Gdy chodzili po mieszka|Janusz - ten co zawisc|Ze go kazda fala niesie|Jest chirurgiem - leczy|Ale brat mu sie powiesi||Marek siedzi za odmowe|Bo nie strzelal do Mich|A ja pisze ich historie|I to jest juz klasa cal|Jeszcze Filip - fizyk w|Dzis nagrody rozne zbie|Jezdzi kiedy chce do Po|Byl przyjety przez prem||Odnalazlem klase cala|Na wygnaniu,w kraju,w|Ale cos sie pozmienialo|Kazdy sobie zywot skrob|Odnalazlem klase cala|Wyrosnieta i dojrzala|Rozdrapalem mlodosc nas|Lecz za bardzo nie bola||Juz nie chlopcy lecz me|Juz kobiety nie dziewcz|Mlodosc szybko sie zabl|Nie ma w tym niczyjej w|Wszyscy sa odpowiedzial|Wszyscy maja w zyciu ce|Wszyscy w miare sa mora|Ale przeciez to niewiel||Nie wiem sam,co mi sie|Jaka z gwiazd mna swiec|Gdy wsrod tych nieobcyc|Szukam ciagle twarzy dz|Czemu wciaz przez ramie|Choc nie wola nikt: Kol|Czy ktos ze mna zagra w|Lub przynajmniej w chow||Wlasne pedy,wlasne lis|Zapuszczamy kazdy sobie|I korzenie,oczywiscie,|Na wygnaniu,w kraju,w|W dol,na boki,wzwyz k|Na stracenie,w prawo,|Kto pamieta,ze to w ko
1|On natchniony i mlody b|Ich nie policzylby nikt|On im dodawal piesnia s|Spiewal,ze blisko juz|Swiec tysiace palili mu|Znad glow podnosil sie|Spiewal,ze czas by run|Oni spiewali wraz z nim|Ref. Wyrwij murom zeby|Zerwij kajdany,polam b|A mury runa,runa runa|I pogrzebia stary swiat||2|Wkrotce na pamiec znali|I sama melodie bez slow|Niosla ze soba stara tr|Dreszcze na wskros serc|Spiewali wiec i klaskal|Jak wystrzal poklask ic|I ciazyl lancuch,zwlek|A on wciaz spiewal i gr||R||3|Az zobaczyl ilu ich|Poczuli sile i czas|I z piesnia,ze juz bli|Szli ulicami miast|Zwalali pomniki i rwali|Ten z nami,ten przeciw|Kto sam ten nasz najwie|A spiewak takze byl sam||R|Patrzyl na rowny tlumow|Milczal wsluchany w kro|A mury rosly,rosly ros|Lancuch kolysal sie u n
1|Czy zdanie okragle wypo|Czy ksiege madra napisz|Bedziesz zawsze miec w|Pustke i cisze|Slowo to zimny powiew|Naglego wiatru w przest|Moze orzezwi cie ale do|Dojsc nie pomoze||R|Zwiesc cie moze ciagnac|Wodka w parku wypita al|Lecz pamietaj naprawde|I nie stanie sie niz az||2|Czy zdanie okragle wypo|Czy ksiege madra napisz|Bedziesz zawsze miec w|Pustke i cisze|Zaufaj tylko warg splot|Belkotom niezrozumialym|Gestom w prozni zawisly|Niedoskonalym.|
1|Skulony w jakiejs ciemn|smaczniem sobie spal|I spaly male wilczki dw|Wtem stary wilk przewod|Leb podniosl,warknal g|az mna szarpnely dreszc|Poczulem nagle wokol si|Won,ktora tlumi wszelk|Z daleka ktos gdzies kr|nagle krotki rozkaz - g|I z czterech stron wypa||R|Oblawa! Oblawa!|Na mlode wilki oblawa!|Te dzikie,zapalczywe,|w gestym lesie wychowan|Krag sniegu wydeptany,|w tym kregu plama krwaw|Ciala wilcze klami|gonczych psow szarpane!||2|Ten,ktory rzucil na mn|Bo wypadl prosto mi na|Gdym teraz - ile w lapa|Ujrzalem male wilczki d|Zginely slepe,ufne tak|Bezradne na tym swiecie|I zginie takze stary wi|Bo z trzema naraz walcz||R|Oblawa...||3|Wypadlem na otwarta prz|Lecz tutaj tez ze wszys|A mysliwemu,co mnie do|I reka pewna,niezawodn|Rzucam sie w bok,na os|I wtedy pada pierwszy s|Wciaz pedze,slysze jak|On strzela po raz drugi||R|Oblawa...||4|Wyrwalem sie z oblawy t|Lecz ile szczescia mial|Lezalem w sniegu jak ni|Po strzale zas na zawsz|Lecz nie skonczyla sie|I gina ciagle wilki mlo|Nie dacie z siebie zedr|O! Bracia wilcy! Bronci||R|Oblawa...|
1|Na smyczy trzymam filoz|Podparlam armia marmuro|Mam psy,sokoly,konie,|A wokol same zajace i j||Palace stawiam glowy sc|Kiedy mi przyjdzie na t|Mam biografow,portreci|I jeszcze jedno pragne||R|Stoj Katarzyno! korone|Sen taki jak ten moze c||2|Kobieta jestem ponad mi|Nie bawia mnie umizgi b|Ich miekkich palcow dot|Juz wole lowic zajace i||Ze wstydu potem ten i o|Rzekl o mnie: niewyzyta|I pod batogiem nago bie|Po sniegu dookola Kreml||R|Stoj Katarzyno...||3|Kochanka trzeba mi taki|Co by mnie bral tak,ja|Co by i wladcy i poddan|By mi zastapil zajace i||Co by rozumial tak jak|Ten glupi dwor rozdanyc|I posrod pochylonych gl|Dawal mi rozkosz albo b||R|Stoj Katarzyno! korone|Sen taki jak ten moze c|Gdyby sie kiedys kochan
1|Z glebi dziejow,z krai|Z puszcz odwiecznych,p|Nasz rodowod,nasz pocz|Hen od Piasta,Kraka,L||R|Dlugi lancuch ludzkich|Polaczonych mysla prost|Zeby Polska,zeby Polsk|Zeby Polska byla Polska||2|Wtedy kiedy los nieznan|Rozsypywal nas po katac|Kiedy obce wiatry gnaly|Obce orly na proporcach||R|Na ogniskach wybuchala|Niezmozona nuta swojska|Zeby Polska,zeby Polsk|Zeby Polska byla Polska||3|Zrzucal uczen portret c|Ksiadz Sciegienny wznos|Opatrywal woz Drzymala|Dumne wiersze pisal Nor||R|I kto szable mogl utrzy|Ten formowal legion woj|Zeby Polska,zeby Polsk|Zeby Polska byla Polska||;4|Matki,zony w mrocznych|Wyszywaly na sztandarac|Haslo: "Honor i Ojczyzn|I ruszala w pola wiara||R|I ruszala wiara w pole|Od chicago do Tobolska|Zeby Polska,zeby Polsk|
1|Babe zeslal bog,raz mu|Babe zeslal bog,cos in|Zeby dobrze zrobic wam,|Babe zeslal Pan||2|Bog tez chlopem jest,s|Bog tez chlopem jest,t|Zeby z baby ciagle drwi|Trzeba chlopem byc||3|Bog ci zeslal mnie,bys|Bog ci zeslal mnie,ty|Z woli nieba jestem tu,|Wiec sie do mnie modl
1|Nie wiem,jak mam to zr|Strach ma tak wielkie o|Czuje sie jak Beniamin|Moze walne kilka drinko||R|Czerwony jak cegla,roz|Musze miec,musze ja mi|Nie moge tak odejsc,gd|Musze miec,musze ja mi||2|Nie wiem,jak mam to zr|I nie wypasc ze swej ro|Gladze czule jej cialo,|Wiem,ze to jeszcze za||R|Czerwony...||3|Nie wiem,jak to sie st|Leze obok pelen wstydu,|Bedzie lepiej,gdy pojd|Moze kiedys da mi szans|
R|I nawet kiedy bede sam.|nie zmienie sie|to nie moj swiat...|przede mna droga ktora|ktora ja...|wybralem sam||1|tak... zawsze genialny.|i musze chciec... super|i juz... setki bzdur|i juz... to nie ja||R|I nawet kiedy bede sam.||2:|Wiesz ... lubie wieczor|na jakis czas|i jakos tak nienaturaln|pobyc sam... wyjsc na d|tak zwyczajnie... tylko|nie mam szans byc kim c||Ref:|I nawet kiedy bede sam.||3|noc... a noca gdy nie s|spojrzec na chemiczny s|pachnacy szaroscia z pa|i jeszcze ktos nie wiem|zbyt zachlannie i troch|- chyba go znam||R|I nawet kiedy...
1|Ofiaruje mojej dziewczy|Z kwiatow Holandii utka|Szlafrok,w ktorym uton|Calkiem niezly posilek||Konsumuje lubieznie co|W cieplych dekoracjach|Przy swiecach i przy ko|A nad soba mam jej loki||Tak,tylko ona,jak jed|Tak,tylko ona,jak jed||Ofiaruje mojej dziewczy|Wszystkie kwiaty Holand|Jesli bedzie trzeba ukr|W nocy przy ksiezycowej|A potem wycisne z nich|Przyprawie kalifornijsk|I zanurze sie z moja dz|Po kolana po pas po szy||Lubie jej farbowane rze|piegi i policzki blade|Lubie kiedy miekko ladu|ona zmyslowo na mojej t||Tak,tylko ona,jak jed||Ofiaruje mojej dziewczy|Holandii morskie owoce|Wraz z nimi podejrzane|Bez pieniedzy dzikie po|Skrawek wszystkich taje|Sam w slowa ubieram dos|Reszte stanowi moja dzi|Tylko ona jest jak jedw||Lubie jej farbowane rze|
1|Kochac to nie znaczy za|Mozna kochac tak lekko,|Kochac,zeby zawsze i w|Wierzyc,ze jest dobrze||Kochac to nie znaczy za|Kiedy jestes daleko koc|A kiedy pragniesz tak m|Kiedy jestes daleko moz||R|A kiedy przyjdzie na ci|A przyjdzie czas na cie|Porwie cie wtedy wysoko|Do gory cie uniesie|A kiedy przyjdzie na ci|A przyjdzie czas na cie|Porwie cie wtedy do gor|Wysoko cie uniesie|Lecz nagle mozesz zacza|To juz nie to samo a D||2|Kochac to nie znaczy za|Trzeba stale uwazac,ze|Nie tak latwo jest koch|Kiedy wszystko najlepsz||R|A kiedy...|
1|Leze,leze|Uwalilem sie jak zwierz|Czysta wodka||Leze,leze|Rzygam jajkiem w majone|I kielbasa||A tak bylo cudownie prz|Piekne panie|Grzane wino|Piekne panie,a w srodk|Wtedy nagle wyskoczyl m||A mowili mi przyjaciele|Nie mieszaj ogorkow z d|Musztardy z kisielem|I sliwek z likierem|Zoladek to nie|San Francisco
1|Marchewkowe|Pole rosnie wokol mnie|W marchewkowym|Polu jak warzywo tkwie|Glowa na dol|Zakopany niczym strus|Chcesz mnie spotkac|Glowe obok w ziemie wlo||R|Wszystko sie moze zdarz||2|Marchewkowe|O ogrodzie miewam sny|W marchewkowym|Stanie jest najlepiej m|Rosne sobie|Dolem glowa gora nac|Kto mi powie|Co sie jeszcze moze sta||R|Wszystko sie moze zdarz|
1|Maryna|Chce ciebie i juz|Dziewczyno|Tak ostra jak noz|To ty i juz|Reszta to popelina|Ja wiem ze ty|Pokochasz mnie Maryna||Maryna|Chce ciebie jak nikt|Bez ciebie|Nie warto jest zyc|Mowilas Gienkowi|Ze chcialabys miec syna|Pokochaj mnie|A dam ci to Maryna||R|Tylko ciebie|Chce miec na zawsze|I tylko z toba|Na druga strone chce pr||Ja dam ci wszystko|Co bedziesz chciala|Nie wiem co dalej|Lecz to nie wazne jest||2|Maryna|Upilem sie dzis|Przez ciebie|Widzialem cie z kims|To byla chyba|Dziesiata godzina|Dlaczego ty jeszcze|Nie spisz Maryna||Maryna|Odpowiedz mi|Dlaczego|Ty poszlas z nim|Ty przeciez wiesz|Ze ja to nie maszyna|Wiec szanuj me serce|Prosze cie Maryna||R|Tylko ciebie... x2||3|Maryna|Dziekuje ci|Dostalem|Od ciebie list|I w glowie mi huczy|I cieknie mi slina|Bo wiem ze mnie kocha|Ze kochasz mnie Maryna||Maryna|Ubostwiam cie|Dziewczyno|Ty jestes mym snem|Pisalas,ze w piatek|O osmej kolo kina|Ja bede o siodmej|Bo kocham cie Maryna||R|Tylko ciebie... x2|
R|O,O,O,O e G D|O,O,O,O|O,O,O,O|O,O,O,O||Myslisz moze ze wiecej|Bo masz rozum,dwie rec|Twoje miejsce na ziemi|Zaliczona matura na pie||Sa tacy - to nie zart C|Dla ktorych jestes wart||R|Mniej niz zero|Mniej niz zero|Mniej niz zero|Mniej niz zero|O,O,O,O||1|Zawodowi macherzy od lo|Specjalisci od spiewu i|Chocbys nie chcial i ta|Na swej wadze poloza ni|Choc to fizyce w brew|Wskazowka cofa sie||R|Mniej niz zero ...||2|Myslisz moze ze wiecej|Bo masz rozum,dwie rec|Twoje miejsce na ziemi|Zaliczona matura na pie|Sa tacy - to nie zart|Dla ktorych jestes wart||R|Mniej niz zero...
1|Jeden dzien,jedna noc,|Bylem z nia pare chwil,|A teraz jestem tu,ludz|Nie wiem czy sam tego c|Lecz nikt tu nie jest w||2|Juz jakis czas nie ma j|Moze dzis to bedziesz t|Jestesmy tu,ludzi tlum|Nie wiem,czy sam tego|Chyba jedz do domu,mys||3|Pozniej gdzies widziale|Krzyczal cos,szarpal j|A teraz jestem tu,ludz|Moze bym mogl zostac z|I nikt tu nie jest winn
1|Nozka na nozke - tak go|Guziczek przy szyjce po|Widelcami dwoma rybke j|Lecz dlubie w nosie i o|Na zawolanko z jego ust|Klamstewka parami biegn|Fizycznosc jego zalosna|A w glowce rownie nieci||R|Nie lubie go x4||2|Nie moge uciec od niego|Bo ramionami zszyli nas|Kilka narzadow wspolnyc|Nawet nie moge mu zyczy|Dlatego by nie widziec|Wczoraj wyklulam oczy s|I by jego oddech nie dr|W nosie nosze wate||R|Nie lubie go...|
R|O Peggy Brown,o Peggy|Kto Ciebie ukochac bedz|O Peggy Brown,o Peggy|Kto Ciebie ukochac bedz||1|Jedyne o czym wciaz mys|To ciemnowlosa dziewczy|Choc nie chce dac czego|W oddali od siebie mnie|Choc nie chce moich prz|Nie slyszy nawet swej d||R|O Peggy Brown... /x2||2|Jej glos jest dla mnie|Pulsuje jak ciche echo|Jej twarde biale piersi|Mleczniejsze sa niz jej|Jej suknia z miekkiej t|Dzis skromnie opuszczon||R|O Peggy Brown... /x2||3|Jej glos jest dla mnie|Pulsuje jak ciche echo|Jej twarde biale piersi|Mleczniejsze sa niz jej|Jej suknia z miekkiej t|Dzis skromnie opuszczon||R|O Peggy Brown... /x4|solo: [grac jak ref] /x|O Peggy Brown... /x4
1|Bylas naprawde fajna dz|I bylo nam razem napraw|Lecz tamten to chlopak|Bo trafial w dziesiatke||Gdy reke trzymalem na t|To mialem o tobie wysok|lecz kiedy z nim w bram|Cos we mnie drgnelo,co||R|Och,Ela,stracilas prz|Musisz sie wreszcie nau|Ze milosci nie wolno od||2|Pytalem,blagalem,ty n|Nie bylas juz dla mnie|Patrzylas tylko z niewi|I zrozumialem,ze cos s||Az wreszcie poszedlem p|Kupilem na targu noz sp|Po tamtym zostalo tylko|Czarne lakierki,co jes||R
1|O jaki jestem rozpieprz|Wachalem plastikowe kwi|Tak bardzo lubie czuc s|O jaka jestes rozpieprz||Slodko rozwala cos wibr|O jakie w naszych oczac|Przeciez jestesmy tacy|Ludzie nam tego nie wyb||R|Potrzebuje Wczoraj a ja|Takie dziwne cos||2|Slonce nie swieci juz s|Nie wiem czy ziemia nas|Chmury jak banie fruwaj|O jaka jestes rozpieprz||R|Potrzebuje Wczoraj a ja|Takie dziwne cos
1|W dzien gdy najsilniejs|A milosc sie ukrywa bo|Nigdy,nigdy sie nie do|Bo w Twym sercu gniazdo||R|Teraz gdy noc|Sowa ze snu budzi sie|Odwaga lwem|Wolam glosno w ucho twe|Nie bede jadla - Kocham|Nie bede pila - Kocham|I gdy odejdziesz nie pr||2|W dzien gdy najsilniejs|Sa slowa ktorych nigdy|A wstyd jakiego nie zna|Obojetnosc jest krolowa||R|Teraz gdy...|
1|Obudzilam sie pozniej n|Wstalam z lozka,w radi|Najpierw zdjelam koszul|I przez chwile czulam s||R|W domach z betonu nie m|Sa stosunki malzenskie|Casanova tu u nas nie g||2|Ten z przeciwka,co ma|Stal przy oknie nieruch|Pomyslalam - to dla cie|Rusz sie,przeciez nie||R|W domach...||3|Po poludniu zobaczylam|Patrzyl na mnie jak w j|Ruchem glowy pokazal mi|Wiec ten wieczor spedzi||R|W domach...|
1|Ksiadz proboszcz juz si|Juz puka do mych drzwi|Pobiegne go przywitac|W mym reku wino drzy||R|O szczescie niepojete|Ksiadz sam odwiedza mni|Sasiedzie wspomoz renta|Bym mogl pokazac sie||2|W spizarni trzymam koni|W lodowce wodki dwie|Pobiegne po kieliszki|Ksiadz lubi napic sie||R|O szczescie niepojete|Ksiadz wypil flaszki dw|Sprowadze go po schodac|Bo sam wywroci sie||3|Ksiadz wzial do reki kr|Napisal K plus M plus B|Na dole ministranci|Juz niecierpliwia sie||R|Otwieram drzwi Toyoty|Ksiadz proboszcz chwali|W swej Nysce policjanci|Zyczliwie smieja sie||4|Ksiadz ruszyl z piskiem|Nie zdazyl uciec kot|Zahaczyl swiatelem o sl|I wyrznal bokiem w plot||R|Ach placza parafianie|Co widzieli wypadek ten|Toyota duzo kosztuje|Znow trzeba dac na msze
1|Trzepala Zoska dywan|Z dywanu lecial kurz|Tak ciezko pracowala|Ze sily nie ma juz||Wiec radio se wlaczyla|A w radiu chlopak gral|I lzej sie jej robilo|Gdy dla niej tak spiewa||R|Kocham cie|Milosci daj mi znak|Kochaj mnie|La la la la la la||2|A ona go sluchala|I pokochala go|Bo pieknie dla niej spi|On||Kierowca w autobusie|Co zdazyc chcial na cza|Do dechy radio zglosnil|I wdepnal mocno w gaz||Bo w radiu swym uslysza|Te sama piosenke|Co Zosia ja sluchala|Wiec nucil ten refren||R|Kocham cie...||3|I kazdy z pasazerow|Zaspiewal razem z nim|Bo latwy miala piosnka|Rym||Kierowca autobusu|Przez okno wyjrzal swe|Zobaczyl przez nie Zosi|Jak trzepie dywan ten||Wiec zaraz sie zatrzyma|Trzepaczke wzial jej z|I zaczal walic w dywan|Spiewajac piosnke ta||R|Kocham cie...||4|A Zosia go ujrzala|I pokochala go|I juz za trzy miesiace|Byla jego zona|
1|Powiedz dokad znow wedr|Czy daleko jest twoj sa|- Hen w krainy buczynow|Ze mna tam uklada piesn|Hen w krainy buczynowe|Ze mna tam nikogo tylko||2|Zmierzchy graja a przes|Wlasny mi podaja dzwiek|Takie spiewy z nimi lub|W ktorym znika kazdy da|W takich spiewach lub m|W szumie swietych bukow||3|Zaszumialy cie powietrz|I ruszyles sam na szlak|Ten ostatni,ten najlep|Przyszedl czas,Pan dal|Ten ostatni,ten najlep|Przyszedl czas,Pan dal|
1|Minelo wiele miesiecy.|Ale mnie nic nie minelo|Czas dla mnie w miejscu|takie jest,chlopcy,ta||Na odglos krokow po sch|Serce wciaz skacze do g|Ze moze jednak to ona,|Ona - to: piekna moja z||R|Ach,kiedy znowu rusza|Noce i dni!|I pory roku krazyc zacz|Jak obieg krwi:|Lato,jesien,zima wios|Do Boliwii droga prosta|Wiosna,lato,jesien,z|Nic mi sie nie przypomi||2|Ni zyc juz mozna,ni um|Wyplakac lzy doszczetni|Oddycham ledwie i z bol|Koscia mi w gardle staj||Czy tak juz bedzie i be|Boze moj,Boze,moj Boz|Zawsze i wszedzie w obl|Boze moj,wbiles we mni||R|Ach,kiedy znowu rusza|Noce i dni!|I pory roku krazyc zacz|Jak obieg krwi:|Lato,jesien,zima wios|Do Boliwii droga prosta|Wiosna,lato,jesien,z|Nic mi sie nie przypomi|
1|Bedziesz zbierac kwiaty|Bedziesz liczyc gwiazdy||R|I ty wlasnie ty,bedzie|I ty tylko ty,bedziesz||Beda ci graly skrzypce|Beda spiewaly jarzebino|Drzewa,liscie,ptaki w||2|Bede z toba tanczyc,ba|Slonce z pomaranczy,w||R|I ty wlasnie ty,bedzie|I ty tylko ty,bedziesz||Beda ci graly noca sier|Wiatry strojone barwa s|Beda spiewaly,spiewaly||3|Bedziesz miala imie,ja|Bedziesz miala milosc j|
1|A w Beskidzie rozzlocon|A w Beskidzie rozzlocon|Bede chodzil bukowina|Z dlutem w reku|By w dziewczecych twarz|Usmiech rzezbic,|Niech nie placza juz|Niech sie ciesza po kap||R|Beskidzie,malowany cer|Beskidzie,zapach miodu|Tutaj wracam,gdy ruda|Na przelecze swoj tobol|Slucham bicia dzwonow|W przedwieczorny czas||R|Beskidzie,malowany wia|Beskidzie,tutaj slowa|Kiedy krzycze,w jesien|Kiedy wiatrem szeleszcz|Kiedy wolnosc sie tuli|Gdy jak zebrak sie tuli||2|A w Beskidzie zamyslony|zamyslony czas,|Bede chodzil z nim podd|By zerwanych marzen str|Przywiazywac niespokojn|Niech mi graja na rozst
R|Czwarta nad ranem|Moze sen przyjdzie|Moze mnie odwiedzisz|Czwarta nad ranem|Moze sen przyjdzie|Moze mnie odwiedzisz||1|Czemu cie nie ma na odl|Czemu mowimy do siebie|Gdy ci to spiewam - u m|Gdy to uslyszysz - bedz||Czemu sie budze o czwar|I wlosy twoje probuje u|Lecz nigdzie nie ma two|Jest tylko blada nocna|Lysa spiewaczka||Spiewamy bluesa,bo czw|Tak cicho,by nie zbudz|Czajnik z gwizdkiem swi|Myslalby kto,ze rodem||R|Czwarta nad ranem...||2|Herbata czarna mysli ro|A list twoj sam sie czy|Ze mozna go spiewac|Za oknem mrucza bluesa|Topole z Krupniczej||I jeszcze strazak wszed|Ten z Mariackiej Wiezy|Jego trabka jak ksiezyc|Biegnie nad topola|Nigdzie sie jej nie spi||R||Juz piata|Moze sen przyjdzie|Moze mnie odwiedzisz|
1|Tyle bylo dni do utraty|Do utraty tchu,tyle by|Gdy zalujesz tych z kto|Jedno warto znac,jedno||R|Ze wazne sa tylko te dn|Ktorych jeszcze nie zna|Waznych jest kilka tych|Tych na ktore czekamy||2|Pewien znany ktos,kto|Zgubil nagle sens i w z|Choc majatek prysl,on|Wytlumaczyc umial sobie||R|Ze wazne sa tylko te dn||3|Jak rozpoznac ludzi kto|Jak pozbierac mysli z t|Jak oddzielic nagle ser|Jak uslyszec siebie pos||R|Bo wazne sa tylko te dn||4|Jak rozpoznac ludzi kto|Jak pozbierac mysli z t|Jak odnalezc nagle rado|Odpowiedzi szukaj,czas||R|Bo wazne sa tylko te dn|
1|Chwala najsampierw komu|Komu gloria na wysokosc|Chwala najsampierw tobi|Trawo przychylna kazdem|Kraino na dol od Edenu|Gloria! Gloria!||2|Chwala tobie,slonce|Odyncu ty samotny|Co wstajesz rano z trze|I w gory biezych,w nie|I chmury czarne bialym|I to wszystko bezkrwawo|I to wszystko zlociste|Gloria! Gloria in excel||3|Z sloncem pochwalonym t|Na nim,na odyncu,galo|Chwala tobie wietrze|Wieczny ty mlodziku|Sieroto swiata,ulubien|Od zlego ratuj i kakoli|Lagodnie kolysz tych co|Gloria! Gloria in excel||Z sloncem pochwalonym t|Na nim,na odyncu,galo||4|Chwala wam ptaszki spie|Chwala wam ryby pluskaj|Chwala wam zajace na la|Zakochane w biedronce|Chwala wam: zimy,wiosn|Chwala temu co bez gnie|Poprzez sniegi,deszcze|W piersi pod koszula -|Gloria! Gloria!|
1|Jak po nocnym niebie su|Jak na szyi wedrowca ap|Jak wyciagniete tam pow|A tu sa nasze,a tu sa||Jak suchy szloch w te d|Jak winny - li - niewin|Ze sie zyje,gdy umarlo||Jak suchy szloch w te d|Jak lizac rany celnie z|Jak lepic serce w proch||Jak suchy szloch w te d|Pudowy kamien,pudowy k|Jak na nim stane,on na|On na mnie stanie,spod||Jak suchy szloch w te d|Jak zlota kula nad woda|Jak swit pod spuchniety||Jak zorze mile,sliczne|Jak slonca piers,jak g|Jak do was,siostry mgl||Jak biec do konca,pote|Cudne manowce,cudne ma||Na,na,na...||Jak biec... 3x|
1|Jeszcze zdazymy w dzung|Tesknosc zawrotna przyb|Zbiegna sie wreszcie to|Cudnie spokrewnia sie c||R|Jest juz za pozno!|Nie jest za pozno!|Jest juz za pozno!|Nie jest za pozno!||2|Jeszcze zdazymy tanio w|Z oknem na rzeke lub te|Z lozem szerokim,piece|Schodzic bedziemy codzi||R|Jest juz za pozno...||3|Jeszcze zdazymy nasza m|Siebie zachwycic i wszy|Wojna to bedzie straszn|Lecz nam sie uda zachwy||R|Juz jest za pozno!|Nie jest za pozno!|Nie jest za pozno!|Nie jest za pozno!|
1|Nikt nie zna sciezek gw|Wybrancem kto wsrod nas|Zapukal ktos - to do mn|Wloczylem sie jak cien,|Czekalem na ten dzien|Juz stoisz w drzwiach j||R|Wiec bardzo prosze wejd|Tu siadaj,rozgosc sie|I zdrac mi,kim tys jes|Albo nie zdradzaj mi,|Lepiej nie mowmy nic.||2|Niesmialo sunie brzask,|Zatrzymac chcialbym cza|Inaczej jest - czas mus|Gdzies w dali zapial ku|Niemodny wdziewasz stro|Juz stoisz w drzwiach j||R|Wiec jednak musisz pojs|Posylasz mi przez prog|Ulotny usmiech twoj,Ma|Lecz bede czekac,przyj|Gdy tylko zechcesz,prz|Bedziemy razem zyc|Ja bede czekac,przyjdz|Gdy tylko zechcesz,prz|Bedziemy razem zyc.|
1|Dawnych mistykow ludzki|ksiezyca ciemna strona|Slonce zabija na raty n|schodami do nieba zacza|tam nie ma autostrady|Mysle o tobie a ptakiem|me swiaty sa obce bez n|tam wiersze z obledu po|lecz poki tu jestem pro||R|Dotykaj delikatnie,bez|Dotykaj aksamitnie,rze|Dotykaj calowaniem i od|Dotykaj smuga wlosow,n|bolowi zadaj bol||2|Kochanie,samotnosc moz|choc to trudne|Milosc prawdziwa daje t|wszedzie go szukam,dla|wbrew potepieniom|Tesknie za cisza bezlud|Me swiaty sa obce bez n|Tam wiersze z obledu po|Lecz poki tu jestem pro||R||3|Wiem,ze chcesz wspolny|dam ci je,nie boj sie,|Dziwne jest piekne,wci|gorszac dewotow|Na urodziny sam sobie d|Kochanie,samotnosc moz|choc to trudne|Wiecej nic nie mow,tyl||R||I wiecej nic nie mow,t
1|W kolnierz wtulam twarz|Chowam sie przed miaste|Jego cienie zloca w moj|Trzeszczy jak ulamek sz|Moj codzienny niepokoj|Jak wydostac sie z cien|Moze wtedy||R|Gdyby koncert grac|Ten na trabki i skrzypc|Tak,by dzwieki ulozyly|Gdyby lyzka swiatla|Rozweselic to wszystko|Zeby we mnie zaspiewalo||2|Rosnie we mnie mgla|Jak ze studzien stu|Nie wiem,ilu trzeba ks|Jedno wiem,ze musze bi|Poki sil mi wystarczy|Poki tylko ta nuta...|Mam ja w sobie!||R|Bede koncert grac|Ten na trabki i skrzypc|Tan,by dzwieki ulozyly|Bede lyzka swiatla|Rozweselac to wszystko|Zeby w tobie zaspiewalo|
1||Skad przychodzil,ktogo|Kto mu reke podal kiedy|Nad rowem siadal,wyjmo|Serem przekladal i dzie|Tyle wszystkiego co z s||Majster Bieda||2|Czapke z glowy sciagal|Smial sie do slonca i s|Droge bez konca co prze|Znal jak piec palcow,j||Majster Bieda||3|Nikt nie pytal skad sie|Wtulal sie w krag ciepl|Znuzony droga wedrowiec|Zasypial dlugo gapiac s||Majster Bieda||4|Az nastapil taki rok|Smutny rok tak widac tr|Nie przyszedl Bieda zie|Miejsce gdzie siadal zi|I choc niejeden wytezal|Choc lato pustym goscin|Z rudymi liscmi,jesien|Wiatrem niesiony poplyn|Wiatrem niesiony poplyn|Wiatrem niesiony poplyn|Majster Bieda 
1|Rozdzierajacy|Jak tygrysa pazur|Antylopy plecy|Jest smutek czlowieczy||R|Nie brooklinski most|Ale przemienic|W jasny,nowy dzien|Najsmutniejsza noc-|To jest dopiero cos!||2|Przerazajacy|Jak ozdoba swiata|Co w malignie bredzi|Jest obled czlowieczy||R|Nie brooklinski most|Lecz na druga strone|Glowa przebic sie|Przez obledu los-|To jest dopiero cos!||3|Bedziemy smucic sie sta|Bedziemy szalec nienaga|Bedziemy naprzod niesly|Ku polanie !
1|Nie rozdziobia nas kruk|Ni wrony,ani nic !|Nie rozszarpia na sztuk|Poezji wsciekle kly !||R|Ruszaj sie Bruno,idzie|Niechybnie brakuje tam|Od stania w miejscu nie|Niejeden zginal juz kwi||2|Nie omami nas forsa|Ni slawy pusty dzwiek !|Inna scigamy postac:|Realnej zjawy tren !||R|Ruszaj sie Bruno...||3|Nie zdechniemy tak szyb|Jak sobie roi smierc !|Ziemia dla nas za plytk|Fruniemy w gory gdzies||R|Ruszaj sie Bruno...
1|Opadly mgly i miasto ze|Gora czmycha juz noc|Ktos tam cicho czeka,b|Do gwiazd jest blizej n|Pies sie wloczy popod m|Niesie sie tesknota czy|A Ziemia toczy,toczy s|Toczy,toczy sie los!||2|Ty,co placzesz,azeby|- Juz dosc!|Odpedz czarne mysli!|Dosc juz twoich lez!|Niech to wszystko przep|Bo nowy dzien wstaje,|Bo nowy dzien wstaje,|Nowy dzien!||3|Z dusznego snu juz mias|Slonce wschodzi gdzies|Tramwaj na przystanku z|Uchodza cienie do bram!|Ciagna swoje wozki-dwuk|Nad dachami snuja sie s|A Ziemia toczy,toczy s|Toczy,toczy sie los!||4|Ty,co placzesz,azeby s|- Juz dosc!|Odpedz czarne mysli!|Porzuc bledny wzrok!|Niech to wszystko zabie|Bo nowy dzien wstaje,|Bo nowy dzien wstaje.|Nowy dzien!
1|Lato bylo jakies szare|I slowikom braklo tchu|Smutnych wierszy pare|ktos napisal znow|Smutnych wierszy nigdy|I zranionych ciezko ser|nieprzespanych nocy|ktore trawi lek||R|Kap,Kap plyne lzy|W lez kaluzach ja i ty|Wyplakane oczy|i przekwitle bzy|Placze z nami deszcz|I fontanna szlocha tez|Troche zadziwiona|skad ma tyle lez||2|Nad dachami muza leci|Muza czyli weny znak|Czemuz wam poeci|miodu w sercach brak?||R|
R|Ja nie jestem doglebnie|Ani rozkojarzony|Jak polny konik starusz|specjalista od wzruszen||1|Na poczatek mi rzekla p|badz szarmancki nie tyl|nie zapominaj o urodzin|I ze czekam na syna||Posadzilem wiec drzewko|dom buduje a w samochod|na fotelu fotelik niewi|peryferie kolejki||R|Ja nie jestem doglebnie||2|Swiat poznaje jezykow s|Cos zarobie do domu cos|Nawet czasem ekstra suk|Poprowadze pod reke||R|Ja nie jestem doglebnie||3|Lecz jednego wciaz poja|Czoc juz prawie mam mil|Wszystko wokol sie krec|Pod dostatkiem i miodu||Czemuz ona przemierzona|Wraca tam,gdzie beztro|Tam gdzie swierszcze li|Z nocnych przygod sie z||R|Ja nie jestem doglebnie||4|Kiedy jednak spod rzes|Wyjrzy do mnie doglebni|Mokry smutek zielonej z|To przedziwnie staje si||Jakis taki doglebnie zi|Calkiem rozkojarzony|Jak polny konik starusz
1|Wedrowka jedna zycie je|Idzie wciaz,|Dalej wciaz,|Dokad? Skad? Dokad? Ska||Jak zjawa senna zycie j|Zjawia sie,dotknac chc|Lecz ucieka? Lecz uciek||R|To nic ! To nic ! To ni|Dopoki sil,|Jednak isc! Przeciez is|Bede isc !||To nic ! To nic ! To ni|Dopoki sil,|Bede szedl ! Bede biegl|Nie dam sie !||2|Wedrowka jedna zycie je|Idzie tam,|Idzie tu,|Brak mu tchu,|Brak mu tchu ? Brak mu||Jak chmura zwiewna zyci|Plynie wzwyz,|Plynie w niz !|Smierc go czeka? Smierc||R|To nic...
1|Zrozum to,co powiem|Sprobuj to zrozumiec do|Jak zyczenia najlepsze,|Albo noworoczne,jeszcz|O polnocy gdy skladane|Drzacym glosem,nieklam||R|Z nim bedziesz szczesli|Duzo szczesliwsza bedzi|Ja,coz-|Wloczega,niespokojny d|Ze mna mozna tylko|Pojsc na wrzosowisko|I zapomniec wszystko|Jaka epoka,jaki wiek,|Jaki rok,jaki miesiac,|I jaka godzina|Konczy sie,|A jaka zaczyna.||2|Nie mysl,ze nie kocham|Lub,ze tylko troche,|Jak cie kocham,nie pow|Tak ogromnie bardzo,je|I dlatego wlasnie zegna|Zrozum dobrze,zegnaj.||R|Z nim bedziesz szczesli||Ze mna mozna tylko w da
1|Zawieja w Michigan,|Zapada serce w snieg;|Pustkowie ciagnie sie,|Wysepki zadnej drzew|Ni domu,z domu gest;|Wejdz!||2|Pustkowie hen i hen,|Zawieja,mroz i biel;|Zawylem az po kres,|Czy sie spodziewac,ze.|A wicher w trabki dmie:|Nie!||3|Milosci nasze tam,|Sa tam,gdzie nie ma na|U Boga w srodku gwiazd|Pokochal tez bym brak|I caly slalbym blask:|W dal!||La-raj,la-raj,la-raj,|La-raj,la-raj,la-raj;|Zamieniam w zjawe sie:|Niech!
1|Kiedy opada mgla,|poszukaj w sobie jasnyc|Rodzi sie nowy dzien ni|Zycie upokarza cie jak|Uczysz sie kazdego dnia||Sprobuj zatrzymac czas,|Jej oczy pelne lez,ost|Milosc upokarza cie jak|Uczysz sie kazdego dnia||R|Zanim kaza ci isc droga|Zanim zmienia twoj los|Zanim naucza cie,jak m|Zanim przestaniesz sie|Przestaniesz sie bac||2|Myslisz,ze szczescie z|Ze kiedy rani cie,to p|Dziesiec przykazan to s|Wiecej nie potrafi zdob||R
1|Nosil czarna koszule,m|A na imie Beniamin|Nie bylo takich miejsc,|Byc||Plakal z deszczem noca,|Pytal wciaz o to samo|Kiedy skonczy sie taka|Gdzie||R|Gdzie jest moj dom,dom|Dom,dom|Dom,dom|Dom||2|Lato wybuchlo miloscia|Biale szalone konie|Lecz sily co raz mniej|Gwiazd||A potem poszli juz raze|Pytali wciaz o to samo|Kiedy skonczy sie taka|Gdzie||R|Gdzie jest moj dom,dom|Dom,dom|Dom,dom|Dom|
1|There is something in h|And I think it's fear|Why don't you tell me l|Why are you so afraid|Last night my father|Came to my room alone|He was stark naked|Very quiet closed the d||And it was not dream|I still feel his hands||2|Come to me girl,I hold|You can really trust me|You will never cry agai|'Cause you've got your||Put hands together|Start talking to your G|He will be listening|'Cause His mercy is so||And your fuckin' dad|Gonna die in hell,gonn|
1|Tego dnia|Czystosc zostala pogrze|Razem z nia legl wstyd||Tego dnia|Upadl duch|Wygiela sie do wewnatrz|Bezpowrotnie elipsa ma||Wczoraj|Zdolalam wrocic do lona|Pamiec wraca dzis|Co w niej jest|Czego nie mam ja|Pelnia czlowieczemstwa|Wiele kosztuje mnie||R|Obrastam w sile bronie|Nie zloszcze sie|Lubie chleb wiec sobie|I po brzuchu sie poklep
1|Gdy nie bawi cie juz|Swiat zabawek mechanicz|Kiedy dreczy cie bol -|Zamiast sluchac bzdur|Glupich telefonicznych|Spytaj siebie,czego pr|Dlaczego klamiesz,ze m||Gdy udajac,ze spisz|W glowie tropisz bajki|Kiedy nie chcesz juz sn|Boso do mnie przyjdz|I od progu bezwstydnie|Sluchaj,jak dwa serca|Co ludzie mysla,to nie||R|Kochaj mnie x2|Kochaj mnie nieprzytomn|Jak zapalniczka plomien|Jak sucha studnia wode|Kochaj mnie namietnie t|Jakby swiat sie skonczy||2|Swoje miejsce znajdz|I nie pytaj,czy taki u|Sluchaj,co twe cialo m|W milosnej studni,juz||R|Kochaj mnie x2|Kochaj mnie nieprzytomn|Jak zapalniczka plomien|Jak sucha studnia wode|Kochaj mnie x2|Kochaj mnie nieprzytomn|Jak ksiezyc dumnie smie|Na linie nad przepascia|Az w jedna krotka chwil|Pojmiesz,po co zyjesz|
1|Za slaby by mozna go od|A rosnie w sile,zabija|I boje sie on zabiera w|Wszystko czym moglam zy||Tak dawny,a tkwi gdzie|Dlawi oddech,przenika|Bol jest dzisiaj mym ko|Bo to on moze zniszczyc|Lub wybaczyc||On niebem jest,on jest|Dlatego daje by zabrac|Oto gra ktorej posmak c|Kto mnie podtrzyma gdy|Kto poda reke w zamian|Kto powie mi gdzie mam|Kto moze mi to dac?||Kto dotknie mnie choc c|Kto moze mi to dac|
1|Rzecz miedzy nami byla|Westchnalem do ciebie t|I bylo nam ciasno,milo|Duzo sie spalo i czesto|No i czego,czego jeszc||R|Lato,lato wszedzie,zw|Lato,lato wszedzie,a||2|Pisze i wymyslam slowa|Zebys pomyslala jak jes|I nie wiesz,ze to wlas|No i czego,czego jeszc||R|Lato,lato wszedzie...||3|Ptaki zaryczaly switem|Zaspiewalem pare dzwiek|I w oczy twoje zamglone|Tylko ciebie,ciebie je||R|Lato,lato wszedzie...
|1|jedyny moj to zaledwie|a ja nie mieszcze lez z|dotykam sie jak to zwyk|wyczuwam wyczuwam cie w||a niebo znow na glowe s|i nadziei coraz mniej n|tak trudno jest zasypia|gdy imie twoje echem od||R|a te dni ciszy ktore kt|podpowiadaja mi zle obr|musze to przespac przec|a jutro znowu pojdziemy||2|jedyny moj pora konczyc|pielegnuj obraz moj w s|jestem woda do ktorej r|nigdy nie zdolasz jej z||R||a te dni ciszy ktore kt|podpowiadaja mi zle obr|musze to przespac przec|a jutro znowu pojdziemy|
1|Na sen nigdy juz nie we|Ja to wiem,odejsc latw|I na morzu naszych wspo|Licze wyspy pelne smutn|Aksamitne rafy,gdy byl|Widze nasze drzewa,kto|Ja znam nasza milosc pe|Czasem tnie,w obie str|I gleboko rani ciebie,|Razem ciezko zyc,osobn|Chyba zawsze juz tak be|Wspolny adres,nasze dz|Wiec pomoz mi odnalezc||R|Pomoz mi odnalezc nasze|Zaczaruj moje serce|Zostaw mnie bez tchu ra|Pomoz mi kochac,wyryj|Zrob to,przeciez wiesz||2|Dziwne jak mi malo trze|Slysze znow mego zycia|Milosc jest jak deszcz|Ktory splywa po mnie az|Sama obok siebie jestem||R|Pomoz mi...||3|Na sen lubie dotyk twoi|Boje sie,kiedy w snach|Dokad plyniesz,prosze|O czym spiewasz,gdy ni|Nie uciekaj juz przed m|Przeciez ja od dawna wi|Nigdy juz nie wezme nic|Boje sie swoich ciemnyc|
1|Sprobuj powiedziec to|Nim uwierzysz,ze|Nie warto mowic kocham||Sprobuj uczynic gest|Nim uwierzysz,ze|Nic nie warto robic||R|Nic naprawde nic nie po|Jesli Ty nie pomozesz d|Nic naprawde nic nie po|Jesli Ty nie pomozesz d||2|Musisz odnalezc nadziej|I niewazne ze|Nazwa Ciebie glupcem|Musisz pozwolic by ...|Sprawily bys pamietal z||R|Nic naprawde nic...||Moja i Twoja nadzieja|Uczyni realnym krok w c|Moja i Twoja nadzieja|Pozwoli uczynic dzis cu|
1|Swiat oszalal,nikt nie|Krew plnie ulicami zabi|Nie dziw sie,kazdy rob|Nawet sie nie staraj zr|Nie nie nie mow mi nie|Nie pytaj czemu znowu t|Gdzie jest i po co i co|I czy bede z Toba,bo t||R|Nie pytaj mnie|Czy naprawde kocham Cie|Nie mow mi|Co jest dobre a co zle||2|Swiat oszalal,nie wiad|Kiedy sensu nie ma juz|Musze robic to co robie|I nawet sie nie staraj|Przytul sie|Dlatego ze ci dobrze,d|I nie pytaj po co jeste|I czy zawsze bede z Tob||R|Nie pytaj mnie...||3|Przytul sie,|Dlatego ze ci dobrze,d|I nie pytaj po co jeste|I czy zawsze bede z Tob||Ref:
1|Noc sie kiedys skonczy|wiec chodzmy,zanim zna|to ostatni szept|nie bedzie nas ostatni||potem mozesz byc|najbardziej niecierpliw|wezme z twoich rak|to wszystko,co mi dasz||R|to na naszej drodze roz|bede wierzyl ze pokonam|nim bedziemy sami,luki|narysuje je ich kazdy m||Sa ludzie,sa serca - j|sa mysli namietne w two|sa glosy,sa slowa ktor|sa mysli i w tobie bede||2|potem bede tak|tak bardzo niecierpliwy|zetrzesz z moich ust|najmniejsze slady dnia 
1||Zatancz ze mna jeszcze|Otul twarza moja twarz|Co z nami bedzie? - za|Tak nam dobrze moglo by||R|Gdy Ciebie zabraknie|I ziemia rozstapi sie,|Gdy kiedys odejdziesz|Nas juz nie bedzie i si||2|Zatancz ze mna jeszcze|Chce chlonac kazdy odde|Co z nami bedzie? - uwi|Tak jak ja nie kochal n||R||W salonie wsrod cieplyc|juz nigdy nie zbudzisz|Juz nigdy nie powiesz m|bardzo kochales mnie|Kochales mnie,kochales|Czy slyszysz jak tam da|Zatancz ze mna jeszcze||R|Zatancz ze mna ostatni|Nas juz nie bedzie i si
1|Spisz,pieknie tak,po|Szkoda slow,reszte dop|Spisz,starasz sie oddy|Posciel jeszcze pachnie||R|Kiedys znajde dla nas d|Z wielkim oknem na swia|Znowu zaczniesz ufac mi|Nie pozwole ci sie bac|Kiedys wszystkie czarne|Obrocimy w dobry zart|Znowu bedziesz ufal mi|Teraz spij||2|Wiem,dobrze wiem,potr|Przykro mi,nie wiem co|Juz nie smiejesz sie ja|Wszystko jest inaczej|Kolejny raz prosze cie||C7+ 000232 F7+ 012300 d
1|Przez ile drog musi prz|By mogl czlowiekiem sie|Przez ile morz leciec m|Nim w koncu rozkruszy g||R|Odpowie ci wiatr,wieja|Odpowie ci bracie tylko||2|Przez ile lat bedzie tr|Nim deszcz go na morz z|Przez ile ksiag pisze s|Nim wolnosc wypisze w n|Przez ile lat nie odwaz|Zawolac,ze czas zmieni||3|Przez ile lat ludzie gi|Nie wiedzac,ze niemo j|Przez ile lez ile bolu|Przejsc trzeba i przesz|Jak blisko smierc musi|By czlowiek zrozumial s||R|Odpowie ci wiatr wiejac|I ty swa odpowiedz rzuc
1|Every time of midnight|Every time with model a|How them - lovely memor|Every sound you bring o|Every time you suffer a|How them - lovely memor|Every scent of no way|Every town we model aga|Call,I hope,You memor|Every game of nonsense|Every shame we're unfai|How them - lovely memor||R|uuu... son of the blue|uuu... son of the blue||3|Every time of midnight|Every time with model a|Call,I hope,flash mem|Every time of midnight|Every time of midnight|Call,I hope,flash mem||I'd rather say|Bidding in some words a|Keen in words skils hav|Slow in Mrs Chance a fr|Glory in one's fleck ha|Bidding some birds as i|Be in south place buy t|Wondering house mother|Happens to be,happens||R|uuu... son of the blue|
1|W dzien gdy najsilniejs|A milosc sie ukrywa bo|Nigdy,nigdy sie nie do|Bo w Twym sercu gniazdo||R|Teraz gdy noc|Sowa ze snu budzi sie|Odwaga lwem|Wolam glosno w ucho twe|Nie bede jadla - Kocham|Nie bede pila - Kocham|I gdy odejdziesz nie pr||2|W dzien gdy najsilniejs|Sa slowa ktorych nigdy|wstyd jakiego nie znam|Obojetnosc jest krolowa||R|Teraz gdy...|
1|Los cie w droge pchnal|I ukradkiem drwiac sie|Bo nadzieje dajac ci|Falszywy klejnot dal|A ty idac w swiat|Patrzysz w klejnot ten|Chociaz rozpacz juz od|Wyziera z jego dna|Uuu...||Na rozstaju drog|Gdzie przydrozny Chryst|Zapytales dokad isc|Frasobliwa mine mial|Przystanales wiec|Z placzem brzoz sprzymi|I uronic pierwszy raz|W czerwone wino- lze|Uuu...||R|Szczesliwej drogi juz c|Mape zycia w sercu masz|Jestes jak mlody ptak|Wytrwale gluchy jest lo|Na daremnie wzywasz go|Bo twoj glos...glos...g||2|Idziesz wiecznie sam|I juz nic nie zmieni si|Poza tym,ze raz jest z|Raz przed toba twoj cie|Los cie w droge pchnal|I ukradkiem drwiac sie|Bo nadzieje dajac ci|Falszywy klejnot dal||R
1|Zla noc,zle sny,jak s|Ukladam twoje slowa na|Moj bol,moj krzyk jak|A ty jak kamienny pomni||R|Obudz we mnie swoja Ven|Kiedy zle ci jest beze|Chce cie takim jakim je|Lecz nie chowaj swoich||2|Chce zyc,to nic,ze is|Wspomnienie dawnych chw|Juz czas,ty wiesz,by|Na stosie zapomnienia s||R|Obudz we mnie...|
1|Moge wszystko ci dac|Wszystko czego Ci brak|By przy tobie znow byc|tak blisko znow||Powiedz tylko ze chcesz|nie odrzucaj dzis mnie|nawet gdy dotyk moj|sprawia bol|Tylko bol||R|Jesli wierzysz dzis ze|Jesli sprawisz ze ja te|Wiem ze wtedy oddalabym|Gdybys tylko pragnal mn||Pozwol byc blisko tak|Tak bys poczul milosc m|Chce bys zyl tym co ja|Chce Ci ofiarowac to|Teraz wiem jak bardzo C|C|I czuje to tak|I chce zebys poczul i p|Nie pozwol mi odejsc gd|Tak bardzo Cie chce-e||R
1|Zanim powiesz jej,ze t|Zanim dzien sploszy sre|Rozkolysz,rozkolysz,r||Zanim ukradniesz jej os|Zanim,gdy na chwile za|Zabierz jej,zabierz je||R|Ona ma sile|Nie wiesz jak wielka|Bedzie spadac dlugo|Potem wstanie... lekko||2|Zanim zrozumiesz jak ba|Zanim pobiegniesz kupic|Ona zapomni,zapomni ju||Zanim bedziesz probowal|Zobaczysz jak na drugim|Spokojnie,spokojnie,s||R|Ona ma sile|Nie wiesz jak wielka|Umierala dlugo|Teraz rodzi sie... lekk||... nie dla ciebie|
1|Chociaz puste mam kiesz|no i wody czasem brak|Ja juz nigdy sie nie zm|Zawsze bede zyl juz tak||Nie sluchalem nigdy ojc|Choc przestrzegal - zgn|W naiwnosci oczach chlo|Dzis juz wielu smieje s||R|Ale jedno wiem po latac|Prawde musisz znac i ty|Zawsze warto byc czlowi|Choc tak latwo zejsc na||2|Kumpel zdradzil mnie ni|I nie jeden pgrzegnal l|Nie szukalem zemsty w n|Co tu robi jego rzecz|Ta dziewczyna ktora mia|Chciala w zyciu tylko m|Teraz z innym jest na s|Kazdy kocha tak ja chce||R|Ale jedno wiem...
1||Gdy ksiezyc swiecil na|Poczulem milosc co przy|Me serce bylo w goracej|Corka rybaka ty bylas j|Jelenie gdzies nad jezi|Ryby w jeziorze juz pos|Rzeklas wtedy do mnie M|Coz ci moge w te parna,||R|Corko rybaka,Mazura z|Popatrz jaki na jeziorz|Daj mi swe usta,wez mn|Niech sie przekonam ile|Jest w slowie Ilona||2|Lato minelo lecz uczuci|Choc odleglosc dzis tak|Ciagle czuje na mym cie|W uszach moich szumi wo|Zakopane cale sniegiem|A ty piszesz: na jezier|Przesylasz caluski i dw|Zima minie,lato zlaczy||R
1|Znikalas gdzies w domu|Pamietam to tak dokladn|Twoich czarnych oczu bl|Wciaz kocham Cie jak Ir||R|A ty sie temu nie dziwi|Wiesz dobrze co byloby|Jak bysmy byli szczesli|Gdybym nie kochal Cie w||2|Przed szczesciem zywic|Z nadzieja,ze mi ja sk|Wloke ten bol przez Wlo|Kochajac Cie jak Irland||R|A ty sie temu ...||3|Gdzies na ulicy Fabrycz|Spotkac sie nam wypadni|Lecz takie sa widac wyt|By kochac Cie jak Irlan||R|A ty sie temu ...||4|Czy mi to kiedys wybacz|Dzialalem tak nieporadn|Czy to dla Ciebie cos z|Ze kocham Cie jak Irlan||R|A ty sie temu ...
1|Jolka,Jolka,pamietasz|lato ze snu|gdy pisalas: tak mi zle|Wyrwij sie chocby zaraz|cos ze mna zrob|nie zostawiaj mnie same||Zebrzac wciaz o benzyne|gnalem przez noc|silnik rzezil ostatkiem|Aby byc znow przy tobie|smiac sie i klac|wszystko bylo tak prost||Dziecko spalo za sciana|czujne jak ptak|niechaj Bog wyprostuje|Powiedzialas,ze nigdy|ze nigdy az tak|slodkie byly jak krew t||R|Emigrowalem z objac twy|dziem mnie wyganial,no|Dane nam bylo slomca za|nastepne bedzie moze za||2|Plaza szly zakonnice,a|Wciaz spadalo nie mogac|Maz tam w swiecie za fu|Na Toyote przepiekna az|Maz Twoj wielbil porzad|Narzeczona mial kiedys|Z autobusem Arabow zdra|Nigdy nie byl juz soba,||R|Emigrowalem...||3|W wielkiej zylismy wann|Wypelzalismy na suchy l|Czarodziejka gorzalka t|Meta byla o dwa kroki s|Nie wiem ciagle dlaczeg|Czemu zgaslo tez nie wi|Sa wciaz rozne kolo mni|Ale nic nie jest proste||R|Emigrowalem ...
1|Sto goracych slow,gdy|W niewyspana noc,jeden|Solo moich ust,gitarow|Kilka drog na skrot,pa||R|Nie moge ci wiele dac|Nie moge ci wiele dac|Bo sam niewiele mam|Nie moge dac wiele ci|Nie moge dac wiele ci|Przykro mi||2|Osiem znanych nut,McCa|Kilka niezlych plyt,je|Siedem chudych lat,tal|Poludniowy glod,kurz i||Nadgryziony wdziek,pus|Niespelniony sen,itp|Podzielony swiat,mysli|Zaleczony lek,wez co c||R
1|Nie placz Ewka,bo tu m|Na twe babskie lzy|Po ulicy milosc hula wi|Wsrod rozbitych szyb|Patrz poeci sliczny pra|Roztrwonili w grach|W pollitrowkach pustych|Wysylaja w swiat||R|Zegnam was,juz wiem|Nie zalatwie wszystkich|Ide sam,wlasnie tam|Gdzie czekaja mnie|Tam przyjaciol kilku ma|Dla nich zawsze spiewam|Jeszcze raz zegnam was|Nie spotkamy sie||2|Proza zycia to przyjazn|Peka cienka nic|Telewizor,meble,maly|Oto marzem szczyt|Hej prorocy moi z gniew|Obrastacie w tluszcz|Juz was w swoje szpony|Zdrada plynie z ust||R
1|Kiedy jestem sam|Przyjaciele sa daleko,|Gdy mam wreszcie czas d||Kiedy sobie wspominam|Dawne,dobre czasy,|Czuje sie jakos dziwnie||R|Oprocz blekitnego nieba|Nic mi dzisiaj nie potr||2|Gdzie sa wszystkie dzie|Ktore kiedys tak bardzo|Kto z przyjaciol pamiet||W gardle zaschlo mi|I butelka zupelnie,zup|Nikt do drzwi juz dzisi||R|Oprocz drogi szerokiej,|Oprocz kawalka chleba,|Oprocz slonca zlotego,||Oprocz blekitnego nieba|
|1|Na zycie patrzysz bez e|Na przekor czasom i lud|Gdziekolwiek jestes w d|Oczyma widza ogladasz g|Ktos inny zmienia swiat|Nadstawia glowe,podnos|A ty z daleka,bo tak l|I w razie czego nie tra||R|Przezyj to sam,przezyj|Nie zamieniaj serca w t|Poki jeszcze serce masz||2|Widziales wczoraj znow|Zmeczonych ludzi,wzbur|I jeden szczegol wzrok|Ogromne morze ludzkich|A spiker cedzil ostre s|Od ktorych nagla wzbier|I poczal w tobie gniew|Az pomyslales milczenia||R|Przezyj to sam,przezyj|Nie zamieniaj serca w t|Poki jeszcze serce masz|
1|Mam tak samo jak ty|Miasto moje,a w nim|Najpiekniejszy moj swia|Najpiekniejsze dni|Zostawilem tam kolorowe||2|Kiedys zatrzymam czas|I na skrzydlach jak pta|Bede lecial co sil|Tam,gdzie moje sny|I warszawskie kolorowe||R|Gdybys ujrzec chcial|Nadwislanski swit|Juz dzis wyruszaj ze mn|Zobaczysz,jak przywita|Warszawski dzien||R|Zobaczysz,jak przywita|Warszawski dzien|Warszawski dzien|Warszawski dzien 
1|Stoje na ulicy z nia,s|Ktos przechodzi traca l|wzrokiem pluje w nas.|Szeptem mowie:|" Mala patrz - cywilizo||Potem obejmuje ja,odpl|Nie dochodzi obcy glos,|Odplywamy w otchlan gwi||Tam tam tam,tam tara t|Tam tam tam,tam tara t||2|Stoje na ulicy z nia,s|Ktos przechodzi traca l|Glosno mowie: "Mala pat||Potem mu przestawiam no|Dookola glosow sto: "Te|Padam,dzisiaj bylem sa||R||3|Wtedy obejmuje ja,odpl|Nie dochodzi obcy glos,|Odplywamy w otchlan gwi||R
1|Spiewac kazdy moze|Troche lepiej lub troch|Ale nie o to chodzi|Jak co komu wychodzi|Czasami czlowiek musi|Inaczej sie udusi|Uuuu||Lubie piosenki,rozne i|Szczegolnie jak mnie co|Rzuca mnie sie na uszy|Teraz bede juz szczery|Wybralem droge kariery|Kariery na estradzie|Na pewno sobie poradze||Stoje przy mikrofonie|Niech mnie ktory przego|Rozne sceny brygady|Juz nie dadza mi rady|Bo ja sie wcale nie chw|Ja po prostu niestety m||Jak czlowiek wierzy w s|To cala reszta to betka|Nie ma takiej rury na s|Ktorej nie mozna odetka|Wejsc na estrade i zost|Cala reszta to juz jest||A ja wiem co jest grane|Dlatego tutaj zostane|Bede spiewal piosenki|Beda klaskac panienki|Beda dawac mnie kwiaty|Bede teraz bogaty|Bo ja sie wcale nie chw|Ja niestety mam talent|Jak glos wydaje z siebi|Wszyscy sa w siodmym ni||Stoje przy mikrofonie|Niech mnie ktory przego|Wszystkie sceny brygady|Juz nie dadza mi rady|Nikt mnie tutaj nie kiw|Bo odczuje to dziwnie|Ja nikogo nie strasze|Ja talentem niestety go||Bardzo lubie piosenki i|Szczegolnie jak mnie co|Rzuca mnie sie na uszy|Ja znam ladne szlagiery|Pojde droga kariery|Mecyje w Opolu zaspiewa
1|Herbata stygnie zapada|Obowiazek obowiazkiem j|Piosenka musi posiadac|Gdyby chociaz mucha wle|Moglabym ja zabic|a pozniej to opisac|W moich slowach sloma c|Nie znacza nic|Jesli szukasz sensu pra|Zawiedziesz sie||2|A moze zmienic zasady g|Chcesz uslyszec slowa|To sam je sobie wymysl|Nabij diabla chmure smi|Pomoze Ci|Wnet Twe mysli w slowa|Wyspiewasz je sam|
1|Dlaczego nie mowimy o t|Budowac sciany wokol si|Wrazliwe slowa,czuly d|Czasami tylko tego prag||R|Na mily Bog,|Zycie nie tylko po to j|Zycie nie po to,by bez|I aby zyc siebie samego||2|Problemy twoje,moje,n|A przeciez kazdy wlos j|Kto jest bez winy niech|Daleko raj gdy na czlow||R|Na mily Bog,|Zycie nie tylko po to j|Zycie nie po to by bezc|I aby zyc siebie samego|
1|Pamietam dobrze ideal s|Marzeniami zylem jak kr|Siodma rano to dla mnie|Pracowac nie chcialem,|Za to do puszki zamykan|Za to zwykle zamykano m|Po knajpach grywalem za|Na zyciu bluesa,tak mi||R|Tylko noca do klubu poj|Jam sesion do rana,tam|To juz minelo,ten klim|Wspaniali ludzie nie po|Nie powroca juz||2|Lecz we mnie zostalo co|Moj maly intymny muzycz|Gdy tak wspominam ten m|Wiem jedno,ze to nie p|Duzo bym dal by przezyc|Wehikul czasu to bylby|Mam jeszcze wiare,odmi|Znow kwiatek do lufy we||R|Tylko noca do klubu poj|
1|Mowia o mnie w miescie:|Wciaz chodzi pijany,pe|Brudny Niedomytek,w st|Czego szukasz w naszym|Idz do diabla!" - mowia|Ludzie pelni cnot,ludz||2|Chcialem kiedys zmadrze|Spac w czystej poscieli|Ja naprawde chcialem zm|Pomyslalem wiec o zonie|Aby stac sie jednym z n|Stac sie jednym z nich,||3|Juz mialem na oku hacje|Lecz nie chciala w niej|Wszystkie smialy sie wo|"Bardzo ladny frak masz|Ale kiepski bylby z Cie|Bylby z Ciebie maz,byl||4|Whisky moja zono,jedna|Juz mnie nie opuscisz,|Mowia whisky to nie wsz|Lecz nie wiedza o tym l|Ze najgorzej w zyciu to|To samotnym byc,to sam|
1|Zamienie kazdy oddech w|By zabral mnie z powrot|Poskladam wszystkie sze|Zeby znalazl cie az tam||R|Juz teraz wiem,ze dni|By do ciebie wracac kaz|Nie znam slow,co maja|Jesli tylko jedno,jedn|Byc tam,zawsze tam gdz||2|Nie pytaj mnie o jutro,|Plyniemy biala lodka,w|Poskladam wszystkie sze|By juz nie uciekaly nam||R|Juz teraz wiem...||Budzic sie i chodzic sp|Byc tam,zawsze tam gdz|Zegnac sie co swit i wr|Byc tam,zawsze tam gdz|Budzic sie i chodzic sp|Byc tam,zawsze tam gdz|ech...|Zawsze tam gdzie ty ech
1|Sa chwile gdy wolalabym|Nie musialabym sie toba|Gdybym mogla schowalaby|Zebys nie mogl ogladac||2|Do pracy nie moge pusci|Tam tyle kobiet,kazda|Zlota klatke sprawie ci|A do nogi przymocuje zlota kule z diamentami...
1|A kiedy przyjdzie takze|Zegarmistrz swiatla pur|By mi zabeltac blekit w|to bede jasny i gotowy||2|Splyna przeze mnie dni|Zgasna podlogi i powiet|Na wszystko jeszcze raz|I pojde,nie wiem gdzie na zawsze...           
1|Jest port wielki jak sw|Marynarze od lat piesni|Jest jak swiat wielki p|Jak daleki spi fiord,z||Jest port wielki jak sw|Umieraja co swit,pijac|Jest port wielki jak sw|Marynarze od lat nowi r||2|Marynarze od lat zlaza|Obrus wielki jak swiat|Obnazaja swe kly sklonn|W tluste podbrzusza ryb||Do lapczywych ich lap w|Tluszcz skapuje kap,ka|Potem pijani w sztok w|A z bebechow ich wkrag||3|Jest port wielki jak sw|Marynarze od lat tance|Lubia to bez dwoch zdan|Gdy o brzuchy swych pan||Potem buch kogos w leb,|Bo wybrzydzal sie kiep|Akordeon tez juz wydal|I znow obrus i tluszcz,||4|Jest port wielki jak sw|Marynarze od lat zdrowi|Pan tych zdrowie co noc|Ktore za zlota trzos ot||A gin,wodka i grog,a|Rozpalaja im wzrok,skr|Zeby na skrzydlach tych
1|Jesli chcesz z gardla k|Tu kazdy wskaze ci drog|W bok od przystanku PeK|W prawo od szosy asfalt|Kusza napisy olowkiem k|Na drzwiach "Od dziesia|"Dzis polecamy kotlet m|i "Lokal kategorii IV"||R|Lej sie chmielu|Nies muzyko po bukowym|Panna Zosia ma w oczach|Troche lata z nowej bec|La,la,la,la.||2|W srodku chlopaki rzuca|O sufit i cztery sciany|Dym z Extra Mocnych str|Bledna obrusy lniane|Za to wieczorem,gdy li|Okna otworzy na osciez|Gwiazdy wpadaja do peln|Poobgryzanych jak pazno||R|Lej sie chmielu...||3|Kiedy chlopaki na nogac|Wracaja po mokrej kolac|Swiat sie jak okret mor|Gosciniec dziwnie slima|A czasem ktorys ze stra|Pogada o polityce|Jedynie cerkiew marszcz|Szorstkie od gontow lic||R|Lej sie chmielu...|
1|To dwudziesty czwarty b|Poranna zrzedla mgla|Wyszlo z niej siedem uz|Turecki niosly znak||R|No i... znow bijatyka -|Znow bijatyka - no|Bijatyka caly dzien|I porabany dzien i pora|Razem bracia - az po zm||2|Juz pierwszy skrada sie|A zwie sie "Gozdzik Lee|Z Algieru Pasza wyslal|Aby nam upuscic krwi||R|No i... znow bijatyka -||3|No juz drugi skrada sie|A zwie sie "Rozy pak"|Plunelismy ze wszystkic|Bardzo szybko szedl na||R|No i... znow bijatyka -||4|W naszych rekach dwa i|Cala reszta zwiala gdzi|A jeden z nich zabralis|Na starej Anglii brzeg||R|No i... znow bijatyka -|No i... znow bijatyka -|
R|Hej stary,spojrz,czar|Away,heja,hej,ciagni||1|Czy widzisz ja,ta czar|A kiedy bylem maly brzd|I placzac rzewnie whisk|Posluchaj,synu,mowil|Wujowi twemu,straszna||By nie powtorzyc bledu,|Poznalem pierwszy miodu|A potem byla spanish gi|Ukradla cala forse ma i|Jankeska z ktora dlugi|Z odwyku wyszla po to,|Mulatka jedna rzekla mi|Przez dwa tygodnie,mow||No i tak to szlo,a ter|Lola to skra,to lza to|Ta nuzia,buzia,rasia,||A ciagaj go,ciagaj go,|No hej! biala czy czarn|Ma Lole,te Lole,ma Lo|Ma Lole,te Lole,ma Lo|
1|Ze Swinoujscia do Walvi|Droga nie byla krotka|A po dwoch dobach,albo|Juz sie skonczyla wodka||"Do brydza"- krzyknal S|I z miejsca rzekl: "Dwa|A Ochmistrz w telewizor|Nie byle jakie siki||R|Cztery piwka na stol,w|Jakas dame rozesmiana k|Gdzies miedzy palcami s|Czwarta reka krola bije||2|A w karcie tylko jeden|I nic poza tym nie ma|Ale nie powiem przecie|Moze zagraja szlema||"Kontra"- mu rzeklem,t|By nieco spuscil z tonu|A Fred mi na to "Cztery|Przywalil bez pardonu||R|I cztery piwka...||3|A moj? A moj w dwa pali|To znaczy: nie ma nic|I wtedy Flak,podnoszac|Powiedzial "Cztery pik!||I kiedy jeszcze cztery|Pokazal mu jak trza|To Fred z renonsem "Sie|Powiedzial "niech gra F||R|Cztery piwka...||4|No to ja mu: "Kontra",|Ja czuje pelen luz|No bo widze w moich kar|Jest atutowy tuz||No wiec strzelam! Kiedy|Wylozyl mu na blat|To kazdy mogl zobaczyc|Siwego Flaka trafia szl||R|Cztery piwka...||5|Juz nie pamietam ile dn|W miesiace zlozyl czas|Morszczuki nawet dobrze|I gralo sie nie raz||Lecz nigdy wiecej Siwy|Klne na jumprowe wszy|Chocbys go prosil,tak|Nie zasiadl juz do gry||R|W popielniczke pet,czt|Juz tej damy rozesmiane|Gdzies nam sie zapodzia|Tego szlema z nami wygr|Tego szlema z nami wygr|
1|Kolysal sie zachodni wi|Brzeg gdzies za rufa zo|I nagle ktos jak papier|Sztorm idzie panie bosm||R|A bosman tylko zapial p|I zaklal "Ech do czorta|Nie daje lajbie zadnych|Dziesiec w skali Beufor||2|Z zaslony olowianych ch|Ulewa spadla nagle.|Rzucalo nami w gore i w|Az fala zmyla zagle.||R|A bosman...||3|O poklad znow uderzyl d|I padal az do rana.|Piekielnie ciezki byl t|Szczegolnie dla bosmana||R|A bosman ...
1|Bylem dzikim wloczega p|Przepuscilem pieniadze|Dzisiaj wracam do domu|I zapomniec chce wreszc||R|Juz nie wroce na morze|Nigdy wiecej,o nie|Wreszcie koniec wloczeg|Na pewno to wiem||2|I poszedlem do baru gdz|Powiedzialem barmance z|Poprosilem o kredyt pow|Moge miec tu stu takich||R|Juz nie wroce na morze.||3|Gdy blysnalem dziesiatk|I butelke najlepsza pod|Powiedziala zalotnie -|Ja jej na to - Ty fladr||R|Juz nie wroce na morze.||4|Gdy stanalem przed dome|Zobaczylem rodzicow,cz|Matka pierwsza spostrze|Zobaczylem ich radosc i||R|Juz nie wroce na morze.|
1|Lezysz wtulona w ramie|i cichutko mruczysz prz|Lozko szerokie,ta posc|za oknem prawie dzien.|A jeszcze niedawno koja|a w niej cuchnacy ryba|Fale bijace o poklad|i bosmana zdarty glos.||R|To wszystko bylo - mine|Juz nie poczuje wibracj|Juz tylko dom i ogrodek|A przeciez stare zaglow||2|Nie gniewaj sie kochana|Ze nie kupilem mleka,z|Bo jeszcze niedawno sta|Tam nie stalo sie w kol||3|Uplynie sporo czasu nim|Czterdziesci lat na mor|Skad lekarz moze wiedzi|Ze dusze sie na ladzie,||4|Wiem,masz do mnie zal|Spotkalem kumpla z rejs|Siedzialem potem na kei|I dla mnie tez przyjdzi
1|Gdyby ktos przyszedl i|"Stary czy masz czas"|Potrzebuje do zalogi ja|Amazonka,Wielka rafa,|Rejs na calosc rok,dwa||R|Gdzie ta keja,przy nie|Gdzie ta koja wymarzona|Gdzie te wszystkie sznu|Gdzie ta brama na szero|Gdzie ta keja,przy nie|Gdzie ta koja wymarzona|W kazdej chwili plyne w|Tylko gdzie to jest,no||2|Gdzies na dnie wielkiej|Stare dzinsy wystrzepio|W kompasie igla zardzew|Biore wor na plecy i pr||R|Gdzie ta keja...||3|Przeszly lata zapyziale|A na przystani czolno s|Zaokraglily sie marzeni|Lecz dalej marzy o zalo||R|Gdzie ta keja...|
1|Mialem wtedy ech! szesn|Swoja droga szedlem prz|W sercu zawsze tkwila u|by za glosem morza isc||R|A wiec spiewam zegnaj C|I zegnaj nam Green Horn|Bede myslal o tobie dzi|Aby kiedys wrocic tu|Aby kiedys wrocic znow||2|W kazde z siedmiu wielk|Wychodzilem bo zmuszal|Kazdy w porcie uslyszec|Nigdy wiecej morza juz||R|A wiec spiewam zegnaj C||3|Mam dziewczyne slodka M|Dom swoj rowniez ma na|Sercem dusza pragnie za|Bym na morze nie zwial||R|A wiec spiewam zegnaj C||4|Zyciem szczur ladowy ki|Chce zostanie lub pojdz|Ale kiedy morze wejdzie|Gdy zawola pojdziesz wn||R|A wiec spiewam zegnaj C
1|Ej plynmy z pradem rzek|-Heave away Santiana|Dookola Hornu przez Fri|-Tam gdzie strome zbocz||R|Wiec heave away i w gor|Nie minie rok powrocimy||2|Ten kliper dla zalogi z|Zelazny Jankes dowodzil||Po zloto Kaliforni ciag|Bo puste ladownie wypel||3|A byl to dla nas wszyst|W 49-Tym za mlodych lat||I Zachariasz Taylor tam|Gdy wygral boj pod Mont||4|I szybko zwiewal Santy|Jak Bonaparte pod Water||I dla mnie kiedys nasta|Gdy Sally Brown pokocha|
R|Hej,zeglujze,zeglarzu|Cala nocke po morzu.|Hej,zeglujze,hej,zeg|Cala nocke po morzu.||1|Jakze ja mam zeglowac,|Gdy na swiecie ciemna n|(Kiej na morzu ciemna n|Zapal drzazge,albo dwi|Przyzeglujze tu do mnie|Zeglarzu,hej! Zeglarzu||2|Kiedy burza srozy sie,|Kiedy wicher zagle rwie|Gdy bezdenny kipi nurt,|Baltyk huczy wkolo burt|Zeglarzu,hej! Zeglarzu||3|Gdy bezdenny kipi nurt,|Baltyk huczy wkolo burt|Mezne serce,silna dlon|Pokonuja morska ton.|Zeglarzu,hej! Zeglarzu||R
1|Zegnajcie nam dzis,his|Zegnajcie nam dzis,mar|Ku brzegom angielskim j|Lecz kiedys na pewno wr||R|I smak waszych ust,his|W noc ciemna i zla nam|Leniwie poplyna znow re|Wspomnienie ust waszych||2|Niedlugo ujrzymy znow w|I Glowe Barania stercza|I statki stojace na red|Klarowac kotwice najwyz||R|I smak waszych ust...||3|A potem znow zagle na m|Kurs szyper wyznaczy do|I znow stara lajba poto|Przez fale w kierunku n||R|I smak waszych ust...||4|Zablysna nam biela skal|I znow noc w kubryku ws|Powoli i znojnie tak pl|Na wodach i w portach S||R|I smak waszych ust...
1|Moj kupel dzisiaj do mn|- John Kanaka,naka slu|Roboty nie rusze,chocb|- John Kanaka,naka slu||R|Sluchaj mnie oh,slucha|John Kanaka,naka sluch||Ech,szlag by trafil te|Do domu jeszcze drogi s||Jak szlismy raz do Fisc|Sto dni sie ciagnal par||Tak szlismy wokol przyl|Gdzie diabel nam powied||Ciagnij go bracie,ciag|Ciagnij go znowu i fors|
1|Nasz Marco Polo to dzie|Najwieksze fale bral|W Australi bedac widzia|Gdy w porcie przy kei s|I urzekl mnie tak uroda|Ze zaciagnalem sie|I powial wiatr w dali z|Moj dom i Australii brz||R|Marco Polo w krolewskic|Marco Polo tysiace prze||2|Na jednej z wysp za kor|Tubylec zloto dal|I poszli wszyscy w ten|Bo zloto miec kazdy chc|I wielkie szczescie spo|Co wyszli na ten brzeg|Bo pelne zlota ladownie|I kazdy bogaczem jest||R|Marco Polo...||3|W powrotnej drodze tak|Ze drzazgi poszly z rej|A statek wciaz burta wo|Do dna bylo coraz mniej|Ladunek caly trza bylo|Do morza wrzucic tu|Do ladu dojsc|I biedakiem byc|Ratujac choc zywot swoj||R|Marco Polo...
1|Mewy,biale mewy,|wiatrem rzezbione z pia|Skrzydlate,biale muzy|okretow odchodzacych w|Kto wam szybowac kaze|za horyzontu kres,|W bezmierne oceany,|przez sztormow swiety g||R|Zeglarzom wracajacym z|Na pamiec przywodzicie|Rozbitkom wasze skrzydl|Nadzieje na zbawienny l||2|Ptaki zapamietane|jeszcze z dzieciecych l|Drapieznie spadajace|ze skal na szary Skager|Wiatr czesal w grzywy m|po falach skaczac lekko|Pamietam tamte mewy,|przestworzy slonych zew||R
R|Byl piecdziesiaty dziew|Pamietam ten grudniowy|Gdy osmiu mezczyzn zabr|Gdzies w oceanu wieczny||1|W grudniowy plaszcz okr|Spod czarnych nieba zes|- Przy brzegu konal smu|Na pomoc MONA poszla mu|Gdy przyszedl sygnal ka|Wpol dojedzonej strawy|Porzucil,by na przysta|Wyruszyc w ten dziki z||R|Byl piecdziesiaty...||2|A fale wsciekle bily w|Ryk morza tlumil chlopc|- MONA do brygu dzielni|Lecz brygu juz nie widz|Na brzegu kobiet niemy|W ramiona ich nie wroca|- Gdy oceanu twarda pie|Uderzy w ratownicza lod||R|Byl piecdziesiaty...||3|I tylko krwawy slonca d|Schylilo juz po ciezkim|Mrok okryl morze,niebo|Wiecznego calun scielac|Wiem dobrze,ze synowie|Tez w morze pojda,kied|Do oczu komus zajrzy sm|I wezwie ratownicza lod||R|Byl piecdziesiaty...
1|Lubie kiedy sie zieleni|I gdy mozna w piane lek|Choc czasami tak sie sp|No bo stara lapie zaraz||2|Leca garnki i talerze,|No i gratke ma sasiedzt|Drzy w posadach kamieni|Pewnie juz ja kazdy bie||3|By wprowadzic lad i spo|I unosze cale zycie na|Tam na rogu kumple stoj|Bo ratunek wszelki czer||4|A ja wiem ze,na moj bo|Sprezam cialo i do baru|I po chwili juz radosni|Barman leje a wokolo je||5|Lubie kiedy sie zieleni|Gdyby to zrozumiec chci|Swiat by inne mial wymi|No a zycie by plynelo n
1|Pierwszy raz przy pelny|Biore ster i trzymam ku|I jest jak przy pierwsz|W ustach sol,goracej w||R|O-ho-ho,przechyly i pr|O-ho-ho,za fala fala m|O-ho-ho,trzymajcie sie|Ale wiatr,osemka chyba||2|Zwrot przez sztag - o'k|Slysze jak kapitan cich|Gubie wiatr i zamiast w|To on mnie od tylu - ku||3|Hej,Ty tam,za burte w|Tu naprawde sie nie ma|Cicho siedz i lepiej pr|Zeby cos nie spadlo Ci||4|Krople mgly,w teczowyc|Tanczy jacht,po deskac|Jutro znow wyplyne,bo|Ze wciaz brzmi zeglarsk||R
1|Ktos mowil,ze z gliny|Lecz przeciez sie sklad|Z kosci i krwi,i z jar|I pary rak,pary silnyc||R|Co dzien szesnascie ton|I co z tego mam?|Tym wiecej mam dlugow,|Im wiecej mam lat.|Nie wolaj Swiety Piotrz|Ja nie moge przyjsc,|Bo dusze swoja oddalem||2|Gdy matka mnie rodzila,|Podnioslem wiec szufle,|Nadzorca mi rzekl - "Ni|Zaladuj co dzien po sze||3|Czort moze dalby rade,|Szesnastu tonom podolac|Szesnascie ton,szesnas|Co dzien nie da rady na||4|Gdy kiedys mnie spotkas|Bo byli juz tacy - nie|Nie pytaj,gdzie sa,bo|Nie ten,to ow,co urza
1|Kiedy forsy nie masz,k|Kiedy zona hetera plyna|Kiedy dzieci placza i j|Tancz z nami bracie i n||R|I... Tancz,tancz,tanc|Tancz z nami bracie,by|Wypij az do dna za przy|Tancz z nami bracie i n||2|Kiedy wiatr ucichnie,p|Wtedy z bracia zeglarsk|Beczki piwa z knajpy cz|A pijany zeglarz zaraz||3|Tancza rybki w morzu i|Cala knajpa tanczy z pi|Patrz - na stole tancza|Skacza sobie milo i nie||4|Tanczy Jimmy i Johnny,|Skacze sobie wesolo kom|Slodki Kubus z nami tak|Lecz nozki poplatal i n||5|Tanczy jedna nozka fryw|Za nia druga podskoczy|Na koniec brzuszek wyta|Tylko glowka nie chce -||R
1|Hej,nie ma rady na to,|Taka z niej bestia chyt|Na przodzie tata drepta|Tupta sobie pol litra.||2|Nie zlosci sie,nie rzu|Nikomu nie przeszkodzi.|I tylko czasem tacie ok|Znow wodka za mna chodz||3|Mamusia robi fochy,mow|Tez chodza od tygodnia.|Sprawdzalismy to z brat|Wodka posuwa co dnia.||4|Badaly tatke wszedy kli|Wyszla taka konkluzja|W wyniku tych analiz: u|A u innych aluzja.||5|Wiec dziwimy sie szczer|Prostym naszego tatki.|Zwlaszcza,ze i za nami|Dwie sliczne male cwiar
1|Duzo pale,malo jem|Malo jem lecz troche pi|I powoli,tak powoli|Czas ucieka|Niezwyczajny czas|Choc codzienny jak gaze||2|Gorzkie slowa mowil kto|Idac za mna po ulicy|Bez znaczenia,jakis w|Pocalunek|A od rana szklanki kawy|Nawet diabel ich nie zl||3|Niespelnione me pomysly|Moje mysli niedojrzale|I pomylki,bezsensowne|Namietnosci|Ten nasz wielki swiat|Potem chwile samotnosci||4|Moze jest prawda,czego|Prawda jest co mowie|Ale mowie bez usmiechu|Bez radosci|Oni chyba boja sie,nie|Nie rozumiem tych madro||R|Duzo pale,malo jem|Malo jem lecz troche pi|I powoli,tak powoli|Czas ucieka|Niezwyczajny czas - cho|Niezwyczajny czas - cho|Niezwyczajny czas - cho|Jak gazeta 
